poniedziałek, 10 listopada 2014

"Kot Bob i ja"...

***

Czytaliście ostatnio coś fajnego? Coś co zapadło Wam w pamięci, coś co możecie polecić znajomemu, coś co Was zainspirowało, bądź zmieniło wasze życie? 
Nie wiem jak Wy.. ale ja właśnie przeczytałam taką książkę. 
Jestem poprostu zachwycona! Książka która jest bestsellelerem ostatnich lat! 
Prawdziwa historia niezwykłego kocura i zagubionego człowieka, który odzyskał dzięki niemu nadzieję na szczęście!

"KOT BOB I JA - Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy".



ŹRÓDŁO zdjęcia
ŹRÓDŁO zdjęcia 
ŹRÓDŁO zdjęcia


Część z Was wie już o tym, że jestem wielką miłośniczką kotów i poprostu uwielbiam te stworzenia. Dlatego jednym z moich postanowień było przeczytanie książki gdzie właśnie kot - bądź jakieś inne zwierzę, będzie główną postacią lektury. 

> Przeczytać jakąś książkę o zwierzaku lub ze zwierzęciem w roli głównej.

Kiedy na jednym z portali społecznościowych, gdzie dość często uczestniczę i na bierząco przeglądam wpisy, znalazłam informację właśnie o książce na którą ludzie zapisywali się w kolejce do  jej przeczytania, a cel tego był taki, że zamiast ją kupować można było wypożyczyć za dowolną opłatą, a pieniążki zamiast na zakup - przekazywano na schronisko dla zwierzaków, postanowiłam również przeczytać tą książkę.  I choć nie uało mi się zapisać do jej wypożyczenia, to ją zakupiłam, a na schronisko i tak przekazałam niewielki datek jak również zakupiłam troche karmy dla kociaków i zawiozłam ją tam osobiście.


Ale wracając do książki, jeszcze nigdy nie miałam tak silnych emocji podczas czytania jakiejkolwiek książki jak właśnie podczas czytania "Kot Bob i ja".  Uważam, że ta lektura jest fenomenalna. 

"Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego rudego kota skulonego na wycieraczce. James był wtedy niemalże na dnie – nie miał pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie. Zrobił to jednak – i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana… a potem poruszył ludzi na całym świecie."



To książka która pokazuje jak przyjaźń między człowiekiem i zwierzęciem przeradza się w niezwykłe uczucie, wspaniałą relację między dwoma istotami tak różnymi, a jednocześnie tak do siebie podobnymi,. 
Historii Jamesa i jego Przyjaciela nie można ominąć. 
Uważam, że każdy powinien przeczytać tą niezwykła opowieść o spotkaniu Jamesa i Boba, które zmieniło ich życie. 

Gdyby ktoś z Was był chętny to jestem w posiadaniu książki, którą z przyjemnością się z Wami podzielę. 
Aktualnie (11/11/2014) książka jest do wypożyczenia w Dublinie :) 
Za niewielki datek na cel charytatywny lub schronisko dla zwierząt,  udostępnię książkę zainteresowanym.

Z dnia na dzień coraz zimniej więc już w przyszłym tygodniu otulimy się cieplutkim szaliczkiem ;) 
Serdecznie zapraszam. 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 3 listopada 2014

Dookoła Hiszpanii...

***

Lista moich zadań coraz bardziej się skraca, co cieszy mnie niezmiernie, że udaje mi się realizować moje postanowienia.

Coprawda mam mały poślizg spowodowany moim niespodziewanym wyjazdem wakacyjnym, ale dzięki niemu udało mi się wykreślić kolejny punkt z mojej listy, ponieważ zwiedziłam miejsca, które zostały wpisane na światową listę UNESCO.

No to teraz wracamy wspomnieniami do wakacji!!! 
Zupełnie nie planowałam w tym roku żadnego urlopu, a tak się wszystko jakoś poukładało, że udało mi się jeszcze teraz - możnaby powiedzień na koniec lata, choć mamy już jesień - wyjechać na zasłużony odpoczynek do Hiszpanii (bo tam lato trwa cały czas). Ale czy to był odpoczynek? Ja to biegałam jak Struś Pędziwiatr czy Speedy Gonzales, ale ja tak właśnie odpoczywam ;).
A wszystko tak dość spontanicznie i niespodziewanie. Bo napisała do mnie koleżanka, z którą byłam w zeszłym roku na wakacjach w Maroku (tam sie poznałyśmy) i zapytała mnie "czy nie miałabym ochote pojechać z nią gdzieś na wakacje?". Jasne czemu nie. I zaczełyśmy szukć jakiejś ciekawej oferty. Było kilka różnych opcji ale wybrałyśmy wycieczkę - "Dookoła Hiszpani"


No na pierwszy rzut oka wycieczka wydawała się dość intensywna, bo spore odległości do pokonania... i dość szybkie tempo zwiedzania, zwłaszcza na ilość obiektów jaką mieliśmy w programie, no i tylko 9 dni na to wszystko. Ale, że i ja i koleżanka nie lubimy siedzieć w miejscu - stwierdziłyśmy, że to jest to co chcemy. 
I uważam, że świetnie wybrałyśmy. Jestem bardzo zadowolona. Poznałam nowych, fantastycznych znajomych, widziałam przepiękny kraj i zaznajomiłam się troche z językiem hiszpańskim, który był dla mnie zupełnie obcy. Na początku czułam się totalnie zagubiona i zdezorienotwana jak tylko ktoś coś do mnie mówił po hiszpańsku, ale dość szybko zaczełam kojażyć co i jak.. i nawet po niedługim czasie byłam już w stanie samodzielnie zamówić sobie jakieś TAPAS i lampkę wina ;) - chyba sobie wezmę kilka lekcji tego języka bo naprawdę zaczoł mi się podobać i chyba jest dość prosty.
No i na dodatek w Hiszpanii jest kilka cudownych miejsc, które zostały wpisane na Listę Dziedzictwa UNESCO i udało mi się kilka z nich zobaczyć i odwiedzieć, a co za tym idzie? Zrealizowałam kolejne zadanie na mojej liście, czyli:

> Odwiedzić jedno lub 2 miejsca wpisane na liste UNESCO.

Szczęście mi dopisało, bo odwiedziłam ich aż 6!!! No więc chyba na najbliższych pare lat mam z głowy ;) 

1. Katedra Najświętszej Marii Panny w Sewilli
2. Historyczne centrum Kordoby 
3. Park Güell
4. Sagrada Família
5. Casa Batlló
6. Alhambra

Pierwszym przystankiem naszej wycieczki była Sewilla. Stolica i główne miasto Andaluzji. Sewilla to czwarte miasto pod względem wielkości w Hiszpanii. Uchodzi również za stolicę andaluzyjskiego "flamenko" - zjawiska kulturowego, związanego z folklorem andaluzyjskich cyganów - obejmuje muzykę, śpiew, taniec, strój i zachowania. W 2010 roku flamenko zostało wpisane na niematerialną listę dziedzictwa UNESCO. Miałam okazję wziąś udział w "wieczorku flamenko", gdzie podziwialiśmy ten niezwykle ciekawy, energiczny i dynamiczny taniec. 
W Sewilli znajduje się także przepiękna Katedra Najświętszej Marii Panny, która została postawiona w miejscu meczetu zbudowanego przez dynastię Almohadów w XVIw.. Katedra jest największym i jednym z najwspanialszych kościołów gotyckich na świecie. Robi ogromne wrażenie, a widok z jej wieży na całe miasto wręcz zapiera dech w piersi. 

Zdjęcia z innej perspektywy możecie zobaczyć na moim głównym blogu  >TUTAJ< 

Jak również relację z wycieczki po Hiszpanii - Sewilla i Cordoba > TUTAJ < 



W środku znajduje się grobowiec Krzysztofa Kolumba, oraz jego rękopisy w Bibliotece Kolumbijskiej (budynek przy dziedzińcu)


A widok z wieży i panorama miasta zachwycają z każdej strony ;)


 


Katedra została wpisana na Listę UNESCO w 1987 roku. 


Kolejnym przystankiem naszej wycicezki była Cordoba
Przepiękne miasto w południowej Hiszpanii również w regionie Andaluzja. 
Historyczne centrum Cordoby także zostało wpisane na Liste UNESCO w 1984 roku.
Puente Romano - czyli Most Rzymski, widać w tle zaraz za moją postacią ;) - to 16 łukowy most na rzece Gwadalkiwir.

Więcej zdjęć z Cordoby znajdziecie >TUTAJ<



Tu również znajduje się najbardziej znany meczet na świecie Mezquita pochodzący z VIII w., wielokrotnie przebudowywany ze słynną salą z lasem kolumn (zdjęcie poniżej). Mezquita jest największym byłym meczetem w Europie, a jego powierzchnia to ok. 23000.  






Trzecim w kolejności zwiedzanym przez Nas zabytkiem wpisanym na Liste UNESCO był Park Güell w Barcelonie, zaprojektowany i stworzony przez Antoniego Gaudi. To wspaniałe miejsce, którego nie mogło nie być w planie naszej wycieczki. 

Więcej zdjęć i flimików o Barcelonie, znajdziecie >TUTAJ<


Zachwycające kształty, cudnie ułożone kolorowe mozaiki i najdłuższą ławke na świecie mierzącą 160 metrów długości, mogliśmy podziwiać w Barcelonie.













Również w Barcelonie znajduje się Sagrada Familia - Świątynia Pokutna Świętej Rodziny, kolejne cudo stworzone przez Antoniego Gaudi, gdzie fasada Narodzenia Pańskiego i krypta świątyni zostały wpisane w 2005 roku na światową listę dziedzictwa UNESCO.  





Antonio Gaudi - kataloński architekt i inżynier secesyjny słynący z wyjątkowych projektów zaprojektował także przebudowe budynku Casa Batlló - mieszczącego się także w Barcelonie i wyróżniającego się ciekawą formą oraz elementami zwierzęcymi takimi jak łuski rybie - ściany, szkielety i kości - balkony oraz dach przypominający skórę smoka.  




Ostatnim przystankiem naszej wycieczki wpisanym na Listę UNESCO była Alhambra.
Spacerując ogrodami Alhambry mieliśmy wrażenie jakbyśmy byli w tamtych czasach. Cudowna aranżeria, wspaniały klimat i przepiękne widoki. Również >TUTAJ< na moim głównym blogu możecie zobaczyć więcej zdjęć ze spacerów po Grenadzie.














Z pewnością wróce jeszcze do Hiszpanii, bo zachwyciła mnie w każdym calu. Madryt i Valencja to dwa miasta które zauroczyły mnie najbardziej. 


Moje zadania Projektu 16x16 skracaja sie z dnia na dzień, choć wciąż jeszcze połowa przedemna to staram się je realizować zgodnie z planem.


Dziekuje Wam za odwiedziny za to że tu zagladacie i jesteści  ze mna. 

Zapraszam juz za tydzien na recenzje książki o zwierzaku ;-) 


ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 27 października 2014

HALLOWEEN...

***
Jeszcze kilka dni i ogarnie nas halloweenowa gorączka. W sumie to przygotowania już trwają od jakiegoś czasu. Ozdabianie drzwi wejściowych różnymi pajęczynami, duchami, strachami czy elementami które mają nas przestraszyć i dać nam odczuć dreszczyk przerażenia! 
W Polsce Halloween nie jest jeszcze tak popularny jak w USA, Wielkiej Brytani czy Irlandii. 
Szał na przeróżne kostiumy i zabawy halloweenowe trwa już od miesiąca przed rozpoczęciem tego święta. A przypada on na 31 października. 


ŹRÓDŁO 

Tego to dnia zwyczaj chodzenia od domu do domu w przebraniu i zbieraniu słodkości przez dzieci jest chyba najfajniejszym momentem. 
Dzieciaki zbierają słodkości które przygotowaliśmy dla nich.. ale uwaga! jeśli zapukają do Twoich drzwi, a Ty otworzysz i nie bedziesz miał żadnego CANDY dla nich, to zrobią Ci jakiegoś psikusa. Więc lepiej być gotowym.

Ja jeszcze nie mam planów na ten halloweenowy wieczór choć co roku zazwyczaj w ostatniej chwili gdzieś mnie znajomi wyciągali.. więc liczę na to i w tym roku.

Jednego roku byłam "Cleopatrą"... - choć może nie tak do końca, ale to był jeden z moich pierwszych Halloweenów i mimo wszystko zabawa była świetna.


Innego roku koleżanka wystylizowała mnie na "Beetlejuice" z filmu "Sok z Żuka"... ale była zabawa.
Przygotowania do całej stylizacji możecie oglądnąć na FB > TUTAJ<



Jednak w tym roku, zostałam totalnie zaskoczona kiedy kilka dni temu, koleżanka podesłała mi moje zdjęcie, oczywiście przerobione troche w photoshopie, które znalazło się na jednym z głównych portali informacyjnym w Irlandii. 
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom!!! Jak to się stało??? Przecież nigdzie nie robiłam sobie takiego zdjęcia. Hmm..? 
Okazało się, że ktoś ściągnoł moje fotki z jakiegoś portalu społecznościowego - FB, NaszaKlasa, Picasa, itp.. przerobił je w taki sposób żebym wyglądała jak wampirzyca i oto właśnie zupełnie nieświadomie znalazłam się na pierwszej stronie http://www.thejournal.ie/ z dnia 24.10.2014.
Można powiedzieć że miałam swoje "5 minut" ;) 


Tak więc wyręczono mnie w tym roku z myśleniem za kogo by się tu przebrać? Idę więc na zakupy po perułkę (bo mam włosy za krótkie), kły teraz dostanę w każdym prawie sklepie więc zostaje tylko makijaż i na miasto ;) jako Wampirzyca!!!

No ale tak wracając do mojej listy zadań co Halloween ma wspólnego z moimi postanowieniami?
A no to, że postanowiłam uszyć torbę na słodkości, które będe zbierała, albo w której będe trzymała wszystkie moje skarby które tego dnia zdobędę, znajdę czy dostanę.

Torba z motywem kotów, które uwielbiam idealnie pasuje właśnie do tej tematyki. Duża, pojemna i słodkości w niej będzie co nie miara!!! 
W kolorach ciemnego beżu, karmelu czy cappuccino z czarnym kotem w roli głównej.  




A jaka pojemna! Z pewnością niczego w niej nie zabraknie. 






Jak się Wam podoba?? 
Możecie ją zobaczyć również >TUTUAJ

Tak że kolejny punkt na mojej liście mogę śmiało odhaczyć:

> Uszyć torbę na słodkości lub przygotować specjalne torebeczki z candy dla dzieci na Halloween.



A już w przyszłym tygodniu spóźniona relacja z mojego wyjazdu i zwiedzanych obiektów UNESCO!!!

ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 13 października 2014

Zabawka dla Syna Chrzestnego...

***
Długo myślałam i zastanawiałam się co by tu zrobić dla takiego maluszka kilkumiesięcznego.
 
Przesłodki, przeuroczy, fantastyczny mały dżentelmen, który śmieje się w każdej prawie minucie swojego rozpoczynającego się życia, rozbraja każdego komu pośle swój cudowny uśmiech.




Mam nadzieję, że jeżykowa maskotka jaką dla niego zrobiłam, a druga dla jego starszej Siostrzyczki spodobają się i będą milutką przytulanką.




 

Wiem, wiem.. pewnie myślicie o tych koralikowych oczkach ;) 
Przyszyłam je tak porządnie że nie ma możliwości ich oderwać. 
Więc są bezpiecznie ;)

Jakże byłam szczęśliwa kiedy  dałam temu maleńkiemu człowieczkowi zabawkę, którą sama własnoręcznie wykonałam, moja radość nie miała końca.
Objoł ją swoimi malutkimi rączkami.. i zaczoł ją badawczo lizać ;) 

Oczywiście maskotek będzie więcej ;) ale wszystko w swoim czasie. 
Ostatnio jestem tak zabiegana, że ledwo starcza mi czasu na cokolwiek.. Bardzo chciałam zrobić coś jeszcze, ale niestety :( - doba jest za krótka o czym już napisałam tutaj
Zaczełam nawet robić misia.. którego nie udało mi się skończyć na czas :( ale wszystko przede mną. Niedługo Mikołaj, później Święta Bożego Narodzenia, więc okazji będzie sporo.

To zadanie znajdujące się na pozycji nr  #4 mojego projektu 16 na 16, i wykonałam go póki co chyba z największą radością, zapałem i nadzieją, że Mój Syn Chrzestny będzie miał maskotkę zrobioną własnoręcznie przez ciocie Madzie ;) 

Następny wpis będzie troszkę opóźniony z powodu mojego urlopu, o którym napiszę niebawem po powrocie.... 
ZAPRASZAM


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


  

poniedziałek, 6 października 2014

Kwadraty - Granny Square

***
Nigdy specjalnie nie ciągneło mnie do dużych projektów. Zwłaszcza na szydełku.. to już wogóle. 
Zawsze jakieś tam małe formy, broszki, aplikacje.. ale nigdy coś takiego. Jakoś cierpliwości mi zawsze brakowało.
Ja nie wiem jak to się stało, że postanowiłam zrobić pled, wielką narzutę 100x150 z małych połączonych ze sobą kwadratów - granny square. 
To kolejne zadanie na mojej liście Projektów do wykonania do końca roku 2014. 

No więc zacznę od tego, że przyłączyłam się do kilku grup "Szydełkowane razem", "Crochet with Us!", "Szydełkowe robótki".. itp.  na społeczności jaką jest Facebook gdzie znalazłam kilka fantastycznych pomysłów i projektów właśnie na pledy z szydełkowych kwadratów. 
I tak sobie zaczełam coś tam dziergać.. po jednym, dwa.. trzy kwadraciki dziennie z myślą, że właśnie powstanie z tego zamierzony pled. 
Wzór bardzo prosty. Jeśli ktoś ma ochotę skorzystać bardzo proszę przygotowałam go dla Was poniżej. 
Dajcie znać jeśli coś z nich stworzycie.



Z dnia na dzień kwadracików przybywało coraz więcej i więcej, ale niepokoiła mnie jedna rzecz. Włóczki zaczynało ubywać. 
Zakupiłam ją w zeszłym roku w sklepie, który wtedy likwidowano i tylko kilka ostatnich motków i nie wiem czy i gdzie mogłabym ją jeszcze dostać. 





No więc odwóciłam kolorystykę i zaczełam robić tylko środki melanżowe.. a po zewnętrznej jednokolorowe. Włóczka szybko się jednak kończyła i mój projekt musiał ulec zmianie.



Zdecydowałam więc, że najpierw zrobię dwie poszewki na podusie.. bo na tyle powinno mi wystarczyć, a jak uda mi się jakimś cudem dokupić włóczkę to wtedy dorobię resztę i skończę moją planowaną narzutę. 



Tym czasem fronty moich poduszeczek są już prawie na wykończeniu. 
Jeszcze tylko muszę doszyć tylnią część, wszysć zamek i gotowe!




W między czasie udało mi się wydziergać jeszcze taki pledzik dla dla mojego przyszłego Chrześnika.

W tą niedzielę tj. 12 października są Chrzściny więc się sprężyłam i właśnie udało mi się zakończyć mój wielki granny square :), który będzie otulał małego chłopca o imieniu Tadeuszek. 


I choć chyba nie uda mi się już w tym roku skończyć mojej narzuty, to w połowie i tak zaliczam sobie to zadanie. Wykonałam za to dwie podusie i mały pledzik 100x100cm.
Plan był ambitny.. no ale cóż... nie udało się do końca. Może w przyszłym roku.
Doba zdecydowanie trwa za krótko ;) naprawde... >zajżyjcie tutaj< a same się przekonacie, że to wcale nie takie proste wygospodarować troche wolnego czasu na nasze dodatkowe zajęcia związane z przyjemnościami ;) 

A już za tydzień pokażę Wam jaką zabawkę zrobiłam dla małego Tadeuszka (mojego Chrześnika). Jak już wspominałam w tą niedzielę są Chrzściny, a z pustymi rękami wiadomo... to tak nie wypada ;). I choć narzutke już dla niego mam to i mam też nadzieję, że zdąże z zabaweczką, bo po drodze mam jeszcze wakacje.. ale to już na następny wpis.

Do następnego razu..


ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com