Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyzwanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 listopada 2014

Dookoła Hiszpanii...

***

Lista moich zadań coraz bardziej się skraca, co cieszy mnie niezmiernie, że udaje mi się realizować moje postanowienia.

Coprawda mam mały poślizg spowodowany moim niespodziewanym wyjazdem wakacyjnym, ale dzięki niemu udało mi się wykreślić kolejny punkt z mojej listy, ponieważ zwiedziłam miejsca, które zostały wpisane na światową listę UNESCO.

No to teraz wracamy wspomnieniami do wakacji!!! 
Zupełnie nie planowałam w tym roku żadnego urlopu, a tak się wszystko jakoś poukładało, że udało mi się jeszcze teraz - możnaby powiedzień na koniec lata, choć mamy już jesień - wyjechać na zasłużony odpoczynek do Hiszpanii (bo tam lato trwa cały czas). Ale czy to był odpoczynek? Ja to biegałam jak Struś Pędziwiatr czy Speedy Gonzales, ale ja tak właśnie odpoczywam ;).
A wszystko tak dość spontanicznie i niespodziewanie. Bo napisała do mnie koleżanka, z którą byłam w zeszłym roku na wakacjach w Maroku (tam sie poznałyśmy) i zapytała mnie "czy nie miałabym ochote pojechać z nią gdzieś na wakacje?". Jasne czemu nie. I zaczełyśmy szukć jakiejś ciekawej oferty. Było kilka różnych opcji ale wybrałyśmy wycieczkę - "Dookoła Hiszpani"


No na pierwszy rzut oka wycieczka wydawała się dość intensywna, bo spore odległości do pokonania... i dość szybkie tempo zwiedzania, zwłaszcza na ilość obiektów jaką mieliśmy w programie, no i tylko 9 dni na to wszystko. Ale, że i ja i koleżanka nie lubimy siedzieć w miejscu - stwierdziłyśmy, że to jest to co chcemy. 
I uważam, że świetnie wybrałyśmy. Jestem bardzo zadowolona. Poznałam nowych, fantastycznych znajomych, widziałam przepiękny kraj i zaznajomiłam się troche z językiem hiszpańskim, który był dla mnie zupełnie obcy. Na początku czułam się totalnie zagubiona i zdezorienotwana jak tylko ktoś coś do mnie mówił po hiszpańsku, ale dość szybko zaczełam kojażyć co i jak.. i nawet po niedługim czasie byłam już w stanie samodzielnie zamówić sobie jakieś TAPAS i lampkę wina ;) - chyba sobie wezmę kilka lekcji tego języka bo naprawdę zaczoł mi się podobać i chyba jest dość prosty.
No i na dodatek w Hiszpanii jest kilka cudownych miejsc, które zostały wpisane na Listę Dziedzictwa UNESCO i udało mi się kilka z nich zobaczyć i odwiedzieć, a co za tym idzie? Zrealizowałam kolejne zadanie na mojej liście, czyli:

> Odwiedzić jedno lub 2 miejsca wpisane na liste UNESCO.

Szczęście mi dopisało, bo odwiedziłam ich aż 6!!! No więc chyba na najbliższych pare lat mam z głowy ;) 

1. Katedra Najświętszej Marii Panny w Sewilli
2. Historyczne centrum Kordoby 
3. Park Güell
4. Sagrada Família
5. Casa Batlló
6. Alhambra

Pierwszym przystankiem naszej wycieczki była Sewilla. Stolica i główne miasto Andaluzji. Sewilla to czwarte miasto pod względem wielkości w Hiszpanii. Uchodzi również za stolicę andaluzyjskiego "flamenko" - zjawiska kulturowego, związanego z folklorem andaluzyjskich cyganów - obejmuje muzykę, śpiew, taniec, strój i zachowania. W 2010 roku flamenko zostało wpisane na niematerialną listę dziedzictwa UNESCO. Miałam okazję wziąś udział w "wieczorku flamenko", gdzie podziwialiśmy ten niezwykle ciekawy, energiczny i dynamiczny taniec. 
W Sewilli znajduje się także przepiękna Katedra Najświętszej Marii Panny, która została postawiona w miejscu meczetu zbudowanego przez dynastię Almohadów w XVIw.. Katedra jest największym i jednym z najwspanialszych kościołów gotyckich na świecie. Robi ogromne wrażenie, a widok z jej wieży na całe miasto wręcz zapiera dech w piersi. 

Zdjęcia z innej perspektywy możecie zobaczyć na moim głównym blogu  >TUTAJ< 

Jak również relację z wycieczki po Hiszpanii - Sewilla i Cordoba > TUTAJ < 



W środku znajduje się grobowiec Krzysztofa Kolumba, oraz jego rękopisy w Bibliotece Kolumbijskiej (budynek przy dziedzińcu)


A widok z wieży i panorama miasta zachwycają z każdej strony ;)


 


Katedra została wpisana na Listę UNESCO w 1987 roku. 


Kolejnym przystankiem naszej wycicezki była Cordoba
Przepiękne miasto w południowej Hiszpanii również w regionie Andaluzja. 
Historyczne centrum Cordoby także zostało wpisane na Liste UNESCO w 1984 roku.
Puente Romano - czyli Most Rzymski, widać w tle zaraz za moją postacią ;) - to 16 łukowy most na rzece Gwadalkiwir.

Więcej zdjęć z Cordoby znajdziecie >TUTAJ<



Tu również znajduje się najbardziej znany meczet na świecie Mezquita pochodzący z VIII w., wielokrotnie przebudowywany ze słynną salą z lasem kolumn (zdjęcie poniżej). Mezquita jest największym byłym meczetem w Europie, a jego powierzchnia to ok. 23000.  






Trzecim w kolejności zwiedzanym przez Nas zabytkiem wpisanym na Liste UNESCO był Park Güell w Barcelonie, zaprojektowany i stworzony przez Antoniego Gaudi. To wspaniałe miejsce, którego nie mogło nie być w planie naszej wycieczki. 

Więcej zdjęć i flimików o Barcelonie, znajdziecie >TUTAJ<


Zachwycające kształty, cudnie ułożone kolorowe mozaiki i najdłuższą ławke na świecie mierzącą 160 metrów długości, mogliśmy podziwiać w Barcelonie.













Również w Barcelonie znajduje się Sagrada Familia - Świątynia Pokutna Świętej Rodziny, kolejne cudo stworzone przez Antoniego Gaudi, gdzie fasada Narodzenia Pańskiego i krypta świątyni zostały wpisane w 2005 roku na światową listę dziedzictwa UNESCO.  





Antonio Gaudi - kataloński architekt i inżynier secesyjny słynący z wyjątkowych projektów zaprojektował także przebudowe budynku Casa Batlló - mieszczącego się także w Barcelonie i wyróżniającego się ciekawą formą oraz elementami zwierzęcymi takimi jak łuski rybie - ściany, szkielety i kości - balkony oraz dach przypominający skórę smoka.  




Ostatnim przystankiem naszej wycieczki wpisanym na Listę UNESCO była Alhambra.
Spacerując ogrodami Alhambry mieliśmy wrażenie jakbyśmy byli w tamtych czasach. Cudowna aranżeria, wspaniały klimat i przepiękne widoki. Również >TUTAJ< na moim głównym blogu możecie zobaczyć więcej zdjęć ze spacerów po Grenadzie.














Z pewnością wróce jeszcze do Hiszpanii, bo zachwyciła mnie w każdym calu. Madryt i Valencja to dwa miasta które zauroczyły mnie najbardziej. 


Moje zadania Projektu 16x16 skracaja sie z dnia na dzień, choć wciąż jeszcze połowa przedemna to staram się je realizować zgodnie z planem.


Dziekuje Wam za odwiedziny za to że tu zagladacie i jesteści  ze mna. 

Zapraszam juz za tydzien na recenzje książki o zwierzaku ;-) 


ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 6 października 2014

Kwadraty - Granny Square

***
Nigdy specjalnie nie ciągneło mnie do dużych projektów. Zwłaszcza na szydełku.. to już wogóle. 
Zawsze jakieś tam małe formy, broszki, aplikacje.. ale nigdy coś takiego. Jakoś cierpliwości mi zawsze brakowało.
Ja nie wiem jak to się stało, że postanowiłam zrobić pled, wielką narzutę 100x150 z małych połączonych ze sobą kwadratów - granny square. 
To kolejne zadanie na mojej liście Projektów do wykonania do końca roku 2014. 

No więc zacznę od tego, że przyłączyłam się do kilku grup "Szydełkowane razem", "Crochet with Us!", "Szydełkowe robótki".. itp.  na społeczności jaką jest Facebook gdzie znalazłam kilka fantastycznych pomysłów i projektów właśnie na pledy z szydełkowych kwadratów. 
I tak sobie zaczełam coś tam dziergać.. po jednym, dwa.. trzy kwadraciki dziennie z myślą, że właśnie powstanie z tego zamierzony pled. 
Wzór bardzo prosty. Jeśli ktoś ma ochotę skorzystać bardzo proszę przygotowałam go dla Was poniżej. 
Dajcie znać jeśli coś z nich stworzycie.



Z dnia na dzień kwadracików przybywało coraz więcej i więcej, ale niepokoiła mnie jedna rzecz. Włóczki zaczynało ubywać. 
Zakupiłam ją w zeszłym roku w sklepie, który wtedy likwidowano i tylko kilka ostatnich motków i nie wiem czy i gdzie mogłabym ją jeszcze dostać. 





No więc odwóciłam kolorystykę i zaczełam robić tylko środki melanżowe.. a po zewnętrznej jednokolorowe. Włóczka szybko się jednak kończyła i mój projekt musiał ulec zmianie.



Zdecydowałam więc, że najpierw zrobię dwie poszewki na podusie.. bo na tyle powinno mi wystarczyć, a jak uda mi się jakimś cudem dokupić włóczkę to wtedy dorobię resztę i skończę moją planowaną narzutę. 



Tym czasem fronty moich poduszeczek są już prawie na wykończeniu. 
Jeszcze tylko muszę doszyć tylnią część, wszysć zamek i gotowe!




W między czasie udało mi się wydziergać jeszcze taki pledzik dla dla mojego przyszłego Chrześnika.

W tą niedzielę tj. 12 października są Chrzściny więc się sprężyłam i właśnie udało mi się zakończyć mój wielki granny square :), który będzie otulał małego chłopca o imieniu Tadeuszek. 


I choć chyba nie uda mi się już w tym roku skończyć mojej narzuty, to w połowie i tak zaliczam sobie to zadanie. Wykonałam za to dwie podusie i mały pledzik 100x100cm.
Plan był ambitny.. no ale cóż... nie udało się do końca. Może w przyszłym roku.
Doba zdecydowanie trwa za krótko ;) naprawde... >zajżyjcie tutaj< a same się przekonacie, że to wcale nie takie proste wygospodarować troche wolnego czasu na nasze dodatkowe zajęcia związane z przyjemnościami ;) 

A już za tydzień pokażę Wam jaką zabawkę zrobiłam dla małego Tadeuszka (mojego Chrześnika). Jak już wspominałam w tą niedzielę są Chrzściny, a z pustymi rękami wiadomo... to tak nie wypada ;). I choć narzutke już dla niego mam to i mam też nadzieję, że zdąże z zabaweczką, bo po drodze mam jeszcze wakacje.. ale to już na następny wpis.

Do następnego razu..


ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 15 września 2014

DIETA...

***
Będzie dłuuuuugo.. ale i smacznie, więc może zanim rozpoczniecie to zróbcie sobie dobrą herbatkę, przygotujcie miseczkę z pokrojoną marchewką do chrupania albo jakieś owocki i wygodnie zasiądźcie do mojego wywodu o diecie.

*** 

Każda w Was napewno już robiła sobie nie jedną dietę z efektami bardziej czy mniej zadowalającymi. Ale czy udało się Wam zatrzymać wagę tak na dłużej.. bez efektu jojo? 
Nie jednokrotnie udało mi się zrzucić trochę kilogramów, a po chwili znów przybrać na wadze, a czasami nawet ją przekroczyć o tą wyjściową od której zaczynałam. 
Tym razem mam nadzieję, że efektu jojo nie będzie, bo mam na to zapewnienie mojej dietetyczki, a na diecie jestem już aktualnie od kwietnia 2014. 
Docelowo miało być 15kg. do zrzucenia.. Dużo-niedużo... Troche to jest zwłaszcza, że zaczynałam to już odczuwać, a mój kręgosłup, nogi i kondycja odmawiały mi posłuszeństwa nawet podczas krótkiego spacerku. 
15 kg. nie wydaje się dużo.. ale jednak tyle nadwagi miałam według mojej dietetyczki z którą jestem w stałym kontakcie i dzięki której, a właściwie to dzięki dietkom jakie mi przygotowuje, odpowiednim posiłkom, ćwiczeniom jakie wykonuje i piciu 2-3 litrów wody dziennie!!! od kwietnia zrzuciłam już 12kg!!! SUKCES!!! Zostały jeszcze 3kg.. choć chciałabym pozbyć się 5kg. Nie jest to może dużo w przeciągu tak długiego czasu (6 miesięcy 12kg.), ale tu nie chodzi o drastyczne zrzucanie kg. tylko o nawyki żywieniowe i zdrowe pozbycie się nadwagi. 

Tak że kolejne moje postanowienie, które sobie wyznaczyłam w punkcie drugim mojej listy ma duże szanse na ukończenie i to już w niedługim czasie. 


Zakończenie diety przewiduje na koniec października, później będzie wyprowadzanie z diety, choć nawyki żywieniowe już zostały wpojone w moją głowe, bo nauczyłam się jak jeść, co i kiedy. 
Coraz lepiej zaczełam się czuć, dużo lepiej wyglądać.. i kondycja wraca do coraz lepszej formy. 
Naprawde uważam to za swój wielki sukces! 

Po problemach jakie miałam z kręgosłupem i jeszcze z początkiem tego roku parażliżem rąk jaki był spowodowany uszkodzeniem jednego z kręgów przykręgosłupowych moja waga i ciało zaczeło przybierać na wadze coraz więcej i więcej. Stres, brak ruchu i obżeranie się słodkościami, których niepotrafiłam sobie odmówić, zajadanie smutków i depresja w jaką wpadłam, pogłębiały się coraz bardziej. A nie mając nad tym kontroli, ani nikogo kto byłby w stanie zwrócić mi na to uwagę, nie odmawiałam sobie niczego. 
Jedzenie Take-Away (czyt.tejkełejów - czyli na wynos), objadanie się czekoladą, którą poprosu kocham i nie wyobrażałam sobie dnia bez niej ( dziś przyznam szczerze i uczciwie że od maja nie zjadłam ani kawałeczka =) ), brak ruchu, siedzenie w domu przed TV czy komputerem rosły w siłę. Aż do momentu... kiedy na święta Wielkanocne pojechałam do Polski i moja Mama załamała ręce :( "Dziecko... jak ty wyglądasz???" Wtedy się opamiętałam!!! No faktycznie... JAK??? Strasznie!!!! 
Weszłam na wagę i sama załamałam ręce :( 
Postanowiłam że coś z tym muszę zrobić. Znalazłam odpowiedniego dietetyka do którego się wybrałam i odbyłam dłuuuugą i szczerą rozmowę z Panią Magdą, która obiecała mi że wyciągnie mnie z tego i odmieni moje życie. 
I tak się zaczeło. Na początku przyznaję było ciężko. Jak usłyszałam czego mi nie wolno, kategorycznie zabroniono jeść i z czego muszę zrezygnować... to się załamałam.  Stwierdziłam że nie dam rady. No jak to NIE WOLNO? A do tego jeszcze minimum te 2 litry wody dziennie, WODY samej, czystej.. nie tej w herbacie, kawie czy coś.. to nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Przecież nie da się tyle wypić w ciągu dnia. Zwłaszcza dla mnie gdzie ja naprawde piłam jej niewiele. Pomijając 2-3 kubki kawy dziennie, jakieś słodkie napoje gazowane itp.. woda była dla mnie nie do przełknięcia. To teraz jest to główny i podstawowy składnik mojej diety! Piję dużo wody ok.2-3litrów dziennie, a 1,5 litra dziennie to minimalna dawka jaką przyswajam. Tak że da się!! Naprawdę, trzeba tylko chcieć.
Waga zaczeła ładnie lecieć w dół, co z każdym dniem dodawało mi skrzydeł i motywowało do kolejnych kroków i wprowadzania coraz to większych zmian żywieniowych. Odstawiłam frytki (które też uwielbiałam) wiele potraw smażonych na głębokim oleju i słodycze. Oczywiście to wszystko stopniowo, zastępując je różnymi warzywami, owocami i innymi rzeczami które dostarczały mojemu organizmowi zapotrzebowanie na różne minerały i pierwiastki, które wcześniej zaspokajałam właśnie tymi niezdrowymi i tłustymi rzeczami, aż w pewnym momencie poczułam, że już ich nie potrzebje. Zupełnie przestałam myśleć o czekoladzie, która tak poprawiała mi nastrój, czy lodach które spożywałam wieczorem oglądając jakiś film.. Czuje się syta i zapokojona tym co mam w diecie.  
A co jest najważniejsze jeszcze w tym wszystkim? Spożywanie posiłków regularnie i przynajmniej 5 posiłków dziennie. Czyli co 3 godziny. 

No i tak rano o 8:00 rozpoczynamy śniadanie: filiżanka kawy lub herbaty bez cukru i opcjonalnie np: 2 kromki pieczywa z białym serkiem philadelphia lub serek homogenizowany lub 2 plasterki wędliny drobiowej lub z dżemem/konfitura light lub jajko na twardo lub pomidor, ogórek, papryka czy inne jakieś warzywo... opcji jest sporo.
Ale odpada ser żółty, boczek, parówki, więcej niż 2 żółtka na tydzień, sery pleśniowe.  

O 11:00 drugie śniadanie - naturalny jogurt i jakiś owoc, lub szklanka soku z pomarańczy lub szklanka truskawek albo jagód.

O 14:00 lunch/obiad: i tutaj opcji jest mnóstwo, przepisów tysiące. Posiadam fajną książkę z przepisami i kilka dietek od dietetyczki więc jak ktoś byłby zainteresowany to mogę podesłać kilka prościutkich przepisów, bo nie będe w stanie ich tutaj wszystkich zamieścić. Ale podam Wam tutaj dwa albo 3 różne przepisy.
Jeśli chcecie więcej, dajcie znać w komentarzu to postaram się coś jeszcze napisać może w kolejnym wpisie :) jeśli będzie zainteresowanie.  

A teraz przepisy:  

1. CUKINIA NADZIEWANA

Składniki: 1 duża cukinia, 150g.drobiowego mięsa mielonego, 1/2 papryki czerwonej i 1/2 papryki zielonej, jajko, cebula.
Sos: 2 dojrzałe pomidory lub 1/2 puszki pomidorów, kostka warzywna (bulion), jogurt naturalny. 

Sposób przygotowania:
Cukinię przekroić wzdłuż na pół i wydrążyć środek, ale tak by 0,5-1cm. miąższu zostało przy skórce.
Mięso wymieszać z jajkiem. Paprykę, cebulę i wydłubany środek cukini pokroić w drobniutką kostkę. Wszystko zeszklić na patelni z 1 płaską łyżeczką oliwy. Mięso wymieszać z warzywami. Nadziaćfarszem cukinie. Blachę wyłożyć folią aluminiową, na tym ułożyć cukinię. Piec tak długo, by mięso się upiekło a cukinie zmiękły. 

Przygotowanie sosu: 
Wrzucić kostkę warzywną do 300ml wody, podgotować. Pomidory podsmażyć i wrzucić do bulionu, chwilkę podgotować, po odstawieniu garnka dodać kilka łyżek jogurtu naturalnego. 

***************

2. KURCZAK NA OSTRO (3-4 porcje na 2 dni) 

Składniki: 1 podwójna pierś z kurczaka, 2 ząbki czosnku, kilka kropel tabasko lub ostra papryka, łyżka oliwy z oliwek.

Sposób przygotowania: Pierś umyć, podzielić na porcje, ułożyć w misce, zalać łyżką oliwy, wcisnąć czosnek i skropić tabasko lub posypać ostrą papryką. Odstawić na ok.30 min.do lodówki. Następnie położyć na rozgrzanym grilu lub w piekarniku i piec ok. 20 min. 

***************

3. ZUPA CHIŃSKA (moja ulubiona!!!) 

Składniki: 150g piersi z kurczaka, 05łyżeczki imbiru, kostka rosołowa, 6-8 średnich pieczarek, 1/2 kapusty pekińskiej.

Sposób przygotowania: Pierś z kurczaka pokroić w kostkę, podsmażyć na łyżce oliwy razem z czosnkiem i 1/2 łyżeczki świżego startego imbiru. Dodać 1/2 litra bulionu na kostce rosołowej i gotować ok 12-15min. Następnie dodać pokrojone pieczarki i kapustę pekińską. Zupę doprawić sosem sojowym i posypać szczypiorkiem z dymki.  

***************

O 17:00 podwieczorek: mały jogurt naturalny z jakimiś otrębami, z siemieniem lnianym czy owocami lub szklanka soku pomidorowego lub koktajl owocowy na bazie maślanki.

O 20:00 ostatni posiłek - kolacja: tutaj też opcji jest sporo;
Jajecznica na pomidorach lub omlet ze szpinakiem, pieczarkami i czosnkiem lub sałatka z cukini i kalarepy lub chuda ryba dowolnie przyrządzona lub 1/2 porcji obiadowej (np. tego co przygotowaliście na obiad/lunch). 

Oczywiście sama dieta bez ruchu i ćwiczeń niewiele nam da. Tak że pamiętać trzeba o wykonywaniu ćwiczeń fizycznych dostosowanych do swoich możliwości (np. godzina spaceru dziennie, pół godziny pływania czy ćwiczenia w klubie fitness) 

Jeżeli poczucie głodu pozostaje po spożyciu posiłków, należy pić herbatę niesłodzoną lub jeść świeże warzywa. 

Posiłki powinny być spożywane regularnie, bez dodatkowego dojadania pomiędzy wyznaczonymi godzinami. 

Odpowiedni sposób przyrządzania potraw to: grill, opiekanie na ruszcie, podgrzewanie w kuchence mikrofalowej, gotowanie na parze, pieczenie w piekarniku, gotowanie, duszenie, przyrządzanie w sosie własnym lub w papilotach. 
Dziennie dopuszcza się spożycie maksymalnie 2 łyżek oliwy z oliwek w potrawach. Należy unikać potraw smażonych i tłustych! 



O dietach i zaleceniach żywieniowych można by pisać i pisać.. 
napewno znacie zasady i wiecie jak się do tego zabrać, bo każdy indywidualnie zna swój organizm i wie czego mu potrzeba. 
Dlatego dostosowanie dla siebie odpowiedniej diety jest indywidualną sprawą każdej z Was. Jeśli nie wiecie jak się do tego zabrać to idźcie do dietetyka, technika żywienia czy poczukajcie w internecie jakiegoś  ośrodka odchudzania gdzie ktoś może Wam poradzić co i jak zrobić i od czego zacząć. 
W większości ośrodków takie porady bądź pierwsze wizyty czy konsultacje są bezpłatne, płacicie już za konkretne ustawianie i dostosowanie diety do waszych potrzeb, bądź za suplementy które dostajecie do waszych diet. Wystarczy tylko, że sobie uświadomicie to, że są ludzie którzy pomogą Wam w tym abyście lepiej się czuły i świetnie wyglądały. Trzeba tylko chcieć i zrobić krok w przód.    

Życzę Wam, aby z każdym kęsem, łykiem wody i spacerowym krokiem gineły zbędne kilogramy z uśmiechem na twarzy, a dieta była przyjemnością, a nie drogą przez mękę. 


Jeśli i Wy chcecie się podzielić ze mną swoimi zmaganiami z dietą zapraszam do dodania poniżej swojego linku do Waszego bloga. Z przyjemnością Was odwiedzę i poczytam o waszych dietkach.
Dziekuje. 

A teraz jeszcze dla odprężenia.

"Dieta, ahh dieta koniec hurtem czas na detal" i niech to będzie waszym mottem przewodnim ;)



Zaglądnijcie jeszcze tutaj tak dla ciekawostki, żeby przekonać się jak krótka jest nasza doba aby wprowadzić w nią wszystko to co byśmy chcieli ;) 

A już za tydzień pokażę Wam jak nauczyłam koleżankę posługiwać się szydełkiem... no może nie dosłownie szydełkiem, ale sprzętem który do szydełka jest podobny ;) 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 8 września 2014

Porządki w szafie...

***
Porządki zazwyczaj robimy na wiosne. No właśnie, a u mnie zaczeły się troszkę później, choć lepiej późno niż wcale. Prawda?
Ale zaraz wyjaśnie o co chodzi. Postanowiłam przystąpić do PROJEKTU "16 na 16". Czyli 16 zadań na 16 tygodni. A czemu akurat na 16? Ponieważ do końca roku pozostało właśnie tyle tygodni i w tym czasie bardzo chciałabym zrealizować moje zaległe projekty i zadania, które sobie wyznaczyłam do wykonania w tym jeszcze roku. Wyzwania są niektóre proste, niektóre bardziej skomplikowane i wymagające więcej poświęcenia, ale wierzę że mi się uda i zakończe moich 16 projektów jeszcze w tym roku. Taki mam przynajmniej zamiar.
No więc wracając do porządków, to jedno z zadań które sobie wyznaczyłam w moim PROJEKCIE DO KOŃCA ROKU 2014.


Na mojej liście jako zadanie nr 9 jest :

"Uporzadkować szafe i pozbyć się rzeczy w których nie chodzilam od roku!!!"


I od tego właśnie zaczełam!

Porządkowanie szafy zajeło mi niewiele czasu, bo w sumie to jeden wieczór :).
Najpierw wszystko z niej wyciągnełam.. poźniej wszystko posegregowałam, krótki rękawek, długi rękaw, sukienki, bluzeczki itp... no i troszke rzeczy się znalazło, które zostały zapomniane, albo zagineły gdzieś w akcji, nawet kilka jeszcze takich z metkami, zakupionych i schowanych się odnalazło.

 




Ostatecznie niewiele rzeczy zostało z niej wyrzuconych, bo niedawno się przeprowadzałam i to już wtedy zrobiłam wstępną selekcję ubrań i się ich pozbyłam, ale fajnie że odświeżyłam sobie pamięć o tym co mam i zrobiłam przegląd ciuchów przypominając sobie o bluzeczkach które jeszcze teraz na "koniec lata", a może powinnam już powiedzieć "wczesną jesień" mogę założyć i cieszyć się z ich posiadania.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo przywiązuje się do moich rzeczy. Zwłaszcza garderoby. Jakoś ciężko mi czasami rozstać się z ukochanymi jeansami, które są już przetarte w kroku, kupuje łatki i je przyszywam, albo ceruje...  czy ulubioną bluzeczką, która ma już plamę po sosie, czy zupie pomidorowej i nie da się jej usunąć. No ale cóż wszystko ma swój kres.
Choć ostatnio zabrałam się za szycie i przerabiam, albo wykorzystuje teraz te moje ubranka jako szmatki czy materiały na podszewki, zabawki czy inne rzeczy z których mogę stworzyć coś równie fajnego i przydatnego.
Tak właśnie postała niedawno eko-torba gdzie z sukienki, która okazała się za mała (a do tego dojdziemy w kolejnym poście gdzie będziemy zrzucać zbędne kilogramy ;) i pozbywać się tych stworków w szafie zwężających nasze ubrania ;) ale to za tydzień..) uszyłam podszewkę do torby. Sukienka była ok, choć tak jak piszę - za mała i to sporo!!! nie wiem jak to się stało.. to idealnie nadała się do tego co potrzebowałam w danym momencie.


A uszytą torbę możecie zobaczyć >> tutaj<<

Także jedne z moich jeansów które już mocno były "wychodzone", że je tak określe...  znalazły swoje nowe przeznaczenie i dostały drugą szansę. 

Tym razem na torbę do jogi :) którą możecie zobaczyć >>tutaj<< 

I już jedno zadanie z mojej listy mogę śmiało już odhaczyć. 
Zadanie porządkowania szafy zaliczam jako zakończone! 
Teraz zabieram się za dietę i odchudzanie :) (bo to troszke czasu potrzeba żeby zrzucić tych parę kilogramów), to punkt drugi moich zadań, ale do niego jeszcze kilka razy bedziemy wracać.

Mam kilka fajnych przepisów na dietki (specjalnie przygotowane przez dietetyczke!!!) które mam nadzieję spodobają się i Wam, a powiem tylko tyle, że naprawdę dużo pomagają i są bardzo smaczne. Więcej o dietkach już w następny poniedziałek.

Pozdrawiam i zapraszam!


A jak tam Wasze porządkowanie szaf??? 

Czekam na Wasze poczynania w podjęciu powyższych zadań... 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME