***
No i nie udało się wykonać wszystkich projektów jakie były w planie do końca 2014 roku.
Oczywiście nie będe szukała usprawiedliwienia, choć powodów byłoby sporo... Poprostu nie udało sie i tyle.
Może w tym roku dam sobie dłuższy czas na realizacje i wykonanie kolejnych projektów.
Poprzedni rok był bardzo urodzajny i obfity w tworzeniu przeróżnych cudow, poznawaniu nowych technik i radości ich wykonywaniu. Jednak również przyniósł mi wiele smutku, rozczarowań i przykrości w moim życiu osobistym :-(
Dlatego też w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zaniedbałam moją blogową sferę pogrążając się w smutku i próbując się jakoś z tym wszystkim uporać.
W planie mam troche zmian dużych i małych.. ale najpierw musze to wszystko ogarnąć.
Powiem Wam tylko tyle że znalazłam, a może odnalazłam się w nowej technice tworzenia.
Oby sie tylko udało.
Pozdrawiam Was serdecznie
wtorek, 20 stycznia 2015
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Kurs rękodzieła...
***
Witajcie moi Drodzy.
No i znów zrobiła się mała luka.. ehh... i to 2-tygodniowa. Czas tak szybko biegnie, a grudzień jest zawsze bardzo pracowitym miesiącem. Nie dość, że to koniec roku, więc wszystko musi być skończone, dopracowane i zapięte na ostatni guzik to jeszcze trzeba przygotować wszystko na Święta Bożego Narodzenia. Zwłaszcza w pracy "gorączka końcowo-roczna", a to niestety nie pozwala na wolny czas kiedy możemy się zająć przygotowaniami do Świąt czy do własnego podsumowania i zakończenia oraz pożegnania Starego Roku. No cóż, tak czy siak pracy jest sporo.
A że grudzień to także wspaniały czas na przygotowanie prezentów świątecznych dla naszych bliskich, spędzałam ostatnimi czasy każdą wolną chwilę na tworzenie przeróżnych drobiazgów, ozdób świątecznych i oczywiście przygotowania oraz sprzedaż na świątecznych bożonarodzeniowych jarmarkach, które pochłoneły mnie bez reszty. Jednak jestem niezmiernie szczęśliwa, bo choć może już nie w tym roku, to zaraz z początkiem rozpocznę kurs garncarstwa, o którym marzyłam już od roku!!! Na jednym z jarmarków poznałam fantastyczną osóbkę, która uczęszcza na takie warsztaty gdzie uczą się jak tworzyć z gliny czy ceramiki i tworzą przecudne rzeczy!!!
Ahhh Kochani Moi, nie mogę się nacieszyć tą myślą kiedy 17-tego stycznia zjawie się na tych zajęciach i poznam tajemnicę tworzenia garncarstwa! Jestem taka szczęśliwa!
A to tylko jeden z niewielu już punktów mojego projektu 16 zadaniowego.
Tak bardzo się cieszę że w końcu spełni się jedno z moich marzeń :)
Choć przyszły rok zapowiada się jeszcze bardziej ciekawie i obficie w zajęcia craftowe.
Przy okazji wspomnianych wyżej jarmarków, poznałam również fantastyczne dziewczyny które scrapują! Poprostu oczu nie mogłam oderwać od ich prac!!! No więc pozwoliłam sobie na zakup kilku świątecznych kartek.
Przepiękne kompozycje, staranne wykonanie i oryginalne pomysły! No cuda! Takie niby nic, a jakie zachwycające.
Tak przyglądałam się temu z wielką uwagą i pomyślałam sobie.. "hmmm... kawałek różnych karteczek, gazet, papierków poprzyklejanych na tekturkę i już gotowe.."
Haa!! no właśnie to nie jest też takie proste jak mi się wydawało. Do tego też trzeba mieć "smak". Wyobraźnia nasza nie ma granic więc projekty są przeróżne. Można stworzyć co tylko chcemy i w takiej kompozycji jak się nam tylko będzie podobało. No tylko że ja to chyba muszę się tego nauczyć od samiutkiego początku... bo póki co to nie mam zielonego pojęcia jak się do tego nawet zabrać :-/
No i tak od słowa do słowa dowiedziałam się, że dziewczyny organizują w marcu warsztaty scrapowe! Już się zapisałam i zaczynam zbierać materiały na moją kolejną przygodę w rękodzielnictwie.
Ehh.. ktoś by pomyślał że jestem szalona, a ja poprostu szukam i cieszę się możliwością poznania kolejnej techniki w której można tworzyć przepiękne rzeczy.
A moją pasją jest chyba właśnie poznawanie tych technik.
A Wy jakie macie pasje?
Udało się Wam w ostatnim czasie nauczyć jakiejś nowej techniki tworzenia?
Trzymajcie się cieplutko
Pozdrawiam
poniedziałek, 24 listopada 2014
Boże Narodzenie już tuż tuż...
***
...no właśnie.. tuż tuż ;) więc przygotowania też trwają.
Dziś bardzo króciutko.
Jednym z punktów mojego projektu 16x16 jest:
... więc przy okazji robienia różnych ozdób świątecznych, bombek, dekoracji i innych świątecznych drobiazgów, zrobiłam sobie taką oto bombeczkę-szopeczkę.
Ależ jestem z niej dumna :))
... Wykonana w połowie techniką decoupage, a w drugiej połowie.. hmm.. nie bardzo wiem jak nazwać tątechnikę "karczochową"???, no może. Tak czy siak efekt jest fantastyczny.
Mam pewność, że na chwilę obecną nikt nie będzie miał tak oryginalnej i wyjątkowej szopki.
A Wy jak tam z przygotowaniami świątecznymi? Macie już gotowe Wasze szopki? A może też zrobiliście coś wyjątkowego?
Proszę pochwalcie się w komentarzu Waszymi szopkami bożonarodzeniowymi.
Z cieplutkimi pozdrowieniami zapraszam Was już za tydzień z relacji kolejnego zadania... mam nadzieję ;)
ZAPRASZAM!
MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
poniedziałek, 17 listopada 2014
Otulacz na zimę..
***
Witajcie moi drodzy.
Tak sobie ostatnio myślałam czy wogole ktoś tutaj zagląda???
Nic nie piszecie, nie zostawiacie komentarzy :( Nawet patrząc na statystyki, które prawie wogóle nie rosną, to chyba prowadzę tego bloga tak o... bez żadnego wyraźniego celu.. no może tylko ten że jestem systematyczna i tak jak obiecałam że raz w tygodniu będę publikowała kolejny wpis to publikuje bez względu na to czy ktoś to czyta czy nie. No i oczywiście mam swój projekt który już prawie zbliża się ku końcowi. Ale teraz już wiem że prawdopodobnie jedno lub dwa zadania nie uda mi się zrealizować.
Kto zgadnie które?
3. Upiec kruche ciasteczka i udekorować je lukrem.
7. Przygotować własnoręcznie zrobioną szopkę bożonarodzeniową.
12. Zapisać się na dowolny kurs rękodzieła -weekendowy, jednodniowy, tygodniowy (w zależności od możliwości czasowych).
14. Poświęcić jeden dzień na wolontariat w schronisku dla zwierząt bądź dowolnej organizacji non-profit czy pomóc sąsiadom w porządkowaniu ogródka, zrobieniu im zakupów, wyprowadzeniu psa itp.
15. Zrobić coś szalonego, zwariowanego, wymarzonego od lat, coś na co nie mieliśmy do tej pory odwagi, coś co zapadnie nam w pamieci na długooo..
16. Zaprosić przyjaciół na obiad pt: Kuchnia Chińska, Kuchnia Grecka, Kuchnia Węgierska, Kuchnia Włoska, ...itp.
***************************************
Bardzo chciałabym Was obdarować małym drobiazgiem za wspieranie mnie podczas tego projektu, za komentarze, których choć niewiele to jednak są ;) i za obecność, nawet tą nieupublicznioną. Choć i tak wiem kto i kiedy mnie odwiedza.
Wszystkich którzy zostawili komentarze od początku trwania mojego projektu do końca jego trwania wezmą udział w losowaniu niewielkiej niespodzianki, którą chciałabym wyrazić moje podziękowania za to że byliście, jesteście i mam nadzieję bedziecie. Więc im więcej komentarzy tym większe szanse. Np. jeśli zostawiłeś 5 komentarzy bedziesz miał 5 losów. A koniec zabawy zostanie niespodziewanie ogłoszony.. co oznacza że nie skończy się ona z zakończeniem projektu ;) Więc bądźcie czujni i aktywni. Czekam na Wasze komentarze, wpisy i opinie.
Wiem że dziś miał być wpis o szaliczku i jest tylko że oczywiście nadal w toku.. wciąż jeszcze na drutach ;) i aż wstyd się przyznać ledwo zaczęty ;) .. no ale gdzieś widziałam taki świetny wpis...
Co oznacza że:
"Ludzie którzy zaczeli jakiś projekt i nigdy go nie skończyli są lepsi niż ludzie którzy wogóle nigdy ich nie zaczeli", więc zaczełam... ale i mam nadzieję go skończyć.. no ale może jeszcze nie w tym tygodniu, więc troszkę będzie trzeba jeszcze poczekać.
Ostatnio miałam dość sproy problem z oczami, bo dostałam jakąś wstrętną wirusówkę i małam zapalenie spojówek, więc wszystko musiało poczekać, a przez to opóźnia się też mój projekt i boje się że nie zdąże ze wszystkim co zaplanowałam do końca roku.
No ale trzeba być dobrej myśli.
Za to udało mi się zrobić szalik dla mojej koleżanki. Coprawda na szydełku, ale "otulacz na zimę" pierwsza klasa!
Koleżanka była przezadowolona i szczęśliwa z szaliczka.
Tak to jest.. dla innych zawsze znajde czas żeby coś wydziergać.. ale jak już robie dla siebie, to nigdy nie mam czasu, tysiąć innych rzeczy nagle wpada mi w ręce i miliony pomysłów do głowy.. Ehh.. stare powiedzenie, że "szewc bez butów chodzi" w tym wypadku sprawdza się w 100%.
Tak więc mogę chyba zaliczyć sobie to zadania za ukończone :)
Tak, tak wiem że jestem bardzo miękka w tej kwestji i co bym nie zrobiła to sobie zaliczę ;), ale trzeba myśleć pozytywnie i lecieć do przodu :). Szaliczek na drutach jak tylko skończe to Wam pokażę.. mam nadzieję że jeszcze w tym roku ;)
A teraz już serdecznie Was zapraszam w kolejny poniedziałek, a co będzie jego tematem dowiecie się właśnie wtedy ;)
A ja czekam na Wasze komentarze.
Buziaki i do następnego razu.
Trzymajcie się cieplutko.
ZAPRASZAM!
MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.componiedziałek, 10 listopada 2014
"Kot Bob i ja"...
***
Czytaliście ostatnio coś fajnego? Coś co zapadło Wam w pamięci, coś co możecie polecić znajomemu, coś co Was zainspirowało, bądź zmieniło wasze życie?
Nie wiem jak Wy.. ale ja właśnie przeczytałam taką książkę.
Jestem poprostu zachwycona! Książka która jest bestsellelerem ostatnich lat!
Prawdziwa historia niezwykłego kocura i zagubionego człowieka, który odzyskał dzięki niemu nadzieję na szczęście!
"KOT BOB I JA - Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy".
![]() |
| ŹRÓDŁO zdjęcia |
![]() |
| ŹRÓDŁO zdjęcia |
![]() |
| ŹRÓDŁO zdjęcia |
Część z Was wie już o tym, że jestem wielką miłośniczką kotów i poprostu uwielbiam te stworzenia. Dlatego jednym z moich postanowień było przeczytanie książki gdzie właśnie kot - bądź jakieś inne zwierzę, będzie główną postacią lektury.
> Przeczytać jakąś książkę o zwierzaku lub ze zwierzęciem w roli głównej.
Kiedy na jednym z portali społecznościowych, gdzie dość często uczestniczę i na bierząco przeglądam wpisy, znalazłam informację właśnie o książce na którą ludzie zapisywali się w kolejce do jej przeczytania, a cel tego był taki, że zamiast ją kupować można było wypożyczyć za dowolną opłatą, a pieniążki zamiast na zakup - przekazywano na schronisko dla zwierzaków, postanowiłam również przeczytać tą książkę. I choć nie uało mi się zapisać do jej wypożyczenia, to ją zakupiłam, a na schronisko i tak przekazałam niewielki datek jak również zakupiłam troche karmy dla kociaków i zawiozłam ją tam osobiście.
Ale wracając do książki, jeszcze nigdy nie miałam tak silnych emocji podczas czytania jakiejkolwiek książki jak właśnie podczas czytania "Kot Bob i ja". Uważam, że ta lektura jest fenomenalna.
"Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego rudego kota skulonego na wycieraczce. James był wtedy niemalże na dnie – nie miał pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie. Zrobił to jednak – i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana… a potem poruszył ludzi na całym świecie."
To książka która pokazuje jak przyjaźń między człowiekiem i zwierzęciem przeradza się w niezwykłe uczucie, wspaniałą relację między dwoma istotami tak różnymi, a jednocześnie tak do siebie podobnymi,.
Historii Jamesa i jego Przyjaciela nie można ominąć.
Uważam, że każdy powinien przeczytać tą niezwykła opowieść o spotkaniu Jamesa i Boba, które zmieniło ich życie.
Gdyby ktoś z Was był chętny to jestem w posiadaniu książki, którą z przyjemnością się z Wami podzielę.
Aktualnie (11/11/2014) książka jest do wypożyczenia w Dublinie :)
Za niewielki datek na cel charytatywny lub schronisko dla zwierząt, udostępnię książkę zainteresowanym.
Historii Jamesa i jego Przyjaciela nie można ominąć.
Uważam, że każdy powinien przeczytać tą niezwykła opowieść o spotkaniu Jamesa i Boba, które zmieniło ich życie.
Gdyby ktoś z Was był chętny to jestem w posiadaniu książki, którą z przyjemnością się z Wami podzielę.
Aktualnie (11/11/2014) książka jest do wypożyczenia w Dublinie :)
Za niewielki datek na cel charytatywny lub schronisko dla zwierząt, udostępnię książkę zainteresowanym.
Z dnia na dzień coraz zimniej więc już w przyszłym tygodniu otulimy się cieplutkim szaliczkiem ;)
Serdecznie zapraszam.
Serdecznie zapraszam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










