Tak sobie ostatnio myślałam czy wogole ktoś tutaj zagląda???
Nic nie piszecie, nie zostawiacie komentarzy :( Nawet patrząc na statystyki, które prawie wogóle nie rosną, to chyba prowadzę tego bloga tak o... bez żadnego wyraźniego celu.. no może tylko ten że jestem systematyczna i tak jak obiecałam że raz w tygodniu będę publikowała kolejny wpis to publikuje bez względu na to czy ktoś to czyta czy nie. No i oczywiście mam swój projekt który już prawie zbliża się ku końcowi. Ale teraz już wiem że prawdopodobnie jedno lub dwa zadania nie uda mi się zrealizować.
14. Poświęcić jeden dzień na wolontariat w schronisku dla zwierząt bądź dowolnej organizacji non-profit czy pomóc sąsiadom w porządkowaniu ogródka, zrobieniu im zakupów, wyprowadzeniu psa itp.
15. Zrobić coś szalonego, zwariowanego, wymarzonego od lat, coś na co nie mieliśmy do tej pory odwagi, coś co zapadnie nam w pamieci na długooo..
Bardzo chciałabym Was obdarować małym drobiazgiem za wspieranie mnie podczas tego projektu, za komentarze, których choć niewiele to jednak są ;) i za obecność, nawet tą nieupublicznioną. Choć i tak wiem kto i kiedy mnie odwiedza.
Wszystkich którzy zostawili komentarze od początku trwania mojego projektu do końca jego trwania wezmą udział w losowaniu niewielkiej niespodzianki, którą chciałabym wyrazić moje podziękowania za to że byliście, jesteście i mam nadzieję bedziecie. Więc im więcej komentarzy tym większe szanse. Np. jeśli zostawiłeś 5 komentarzy bedziesz miał 5 losów. A koniec zabawy zostanie niespodziewanie ogłoszony.. co oznacza że nie skończy się ona z zakończeniem projektu ;) Więc bądźcie czujni i aktywni. Czekam na Wasze komentarze, wpisy i opinie.
Wiem że dziś miał być wpis o szaliczku i jest tylko że oczywiście nadal w toku.. wciąż jeszcze na drutach ;) i aż wstyd się przyznać ledwo zaczęty ;) .. no ale gdzieś widziałam taki świetny wpis...
Co oznacza że:
"Ludzie którzy zaczeli jakiś projekt i nigdy go nie skończyli są lepsi niż ludzie którzy wogóle nigdy ich nie zaczeli", więc zaczełam... ale i mam nadzieję go skończyć.. no ale może jeszcze nie w tym tygodniu, więc troszkę będzie trzeba jeszcze poczekać.
Ostatnio miałam dość sproy problem z oczami, bo dostałam jakąś wstrętną wirusówkę i małam zapalenie spojówek, więc wszystko musiało poczekać, a przez to opóźnia się też mój projekt i boje się że nie zdąże ze wszystkim co zaplanowałam do końca roku.
No ale trzeba być dobrej myśli.
Za to udało mi się zrobić szalik dla mojej koleżanki. Coprawda na szydełku, ale "otulacz na zimę" pierwsza klasa!
Koleżanka była przezadowolona i szczęśliwa z szaliczka.
Tak to jest.. dla innych zawsze znajde czas żeby coś wydziergać.. ale jak już robie dla siebie, to nigdy nie mam czasu, tysiąć innych rzeczy nagle wpada mi w ręce i miliony pomysłów do głowy.. Ehh.. stare powiedzenie, że "szewc bez butów chodzi" w tym wypadku sprawdza się w 100%.
Tak więc mogę chyba zaliczyć sobie to zadania za ukończone :)
Tak, tak wiem że jestem bardzo miękka w tej kwestji i co bym nie zrobiła to sobie zaliczę ;), ale trzeba myśleć pozytywnie i lecieć do przodu :). Szaliczek na drutach jak tylko skończe to Wam pokażę.. mam nadzieję że jeszcze w tym roku ;)
A teraz już serdecznie Was zapraszam w kolejny poniedziałek, a co będzie jego tematem dowiecie się właśnie wtedy ;)
*** Będzie dłuuuuugo.. ale i smacznie, więc może zanim rozpoczniecie to zróbcie sobie dobrą herbatkę, przygotujcie miseczkę z pokrojoną marchewką do chrupania albo jakieś owocki i wygodnie zasiądźcie do mojego wywodu o diecie. ***
Każda w Was napewno już robiła sobie nie jedną dietę z efektami bardziej czy mniej zadowalającymi. Ale czy udało się Wam zatrzymać wagę tak na dłużej.. bez efektu jojo?
Nie jednokrotnie udało mi się zrzucić trochę kilogramów, a po chwili znów przybrać na wadze, a czasami nawet ją przekroczyć o tą wyjściową od której zaczynałam.
Tym razem mam nadzieję, że efektu jojo nie będzie, bo mam na to zapewnienie mojej dietetyczki, a na diecie jestem już aktualnie od kwietnia 2014.
Docelowo miało być 15kg. do zrzucenia.. Dużo-niedużo... Troche to jest zwłaszcza, że zaczynałam to już odczuwać, a mój kręgosłup, nogi i kondycja odmawiały mi posłuszeństwa nawet podczas krótkiego spacerku.
15 kg. nie wydaje się dużo.. ale jednak tyle nadwagi miałam według mojej dietetyczki z którą jestem w stałym kontakcie i dzięki której, a właściwie to dzięki dietkom jakie mi przygotowuje, odpowiednim posiłkom, ćwiczeniom jakie wykonuje i piciu 2-3 litrów wody dziennie!!! od kwietnia zrzuciłam już 12kg!!! SUKCES!!! Zostały jeszcze 3kg.. choć chciałabym pozbyć się 5kg. Nie jest to może dużo w przeciągu tak długiego czasu (6 miesięcy 12kg.), ale tu nie chodzi o drastyczne zrzucanie kg. tylko o nawyki żywieniowe i zdrowe pozbycie się nadwagi.
Tak że kolejne moje postanowienie, które sobie wyznaczyłam w punkcie drugim mojej listy ma duże szanse na ukończenie i to już w niedługim czasie.
Zakończenie diety przewiduje na koniec października, później będzie wyprowadzanie z diety, choć nawyki żywieniowe już zostały wpojone w moją głowe, bo nauczyłam się jak jeść, co i kiedy.
Coraz lepiej zaczełam się czuć, dużo lepiej wyglądać.. i kondycja wraca do coraz lepszej formy.
Naprawde uważam to za swój wielki sukces!
Po problemach jakie miałam z kręgosłupem i jeszcze z początkiem tego roku parażliżem rąk jaki był spowodowany uszkodzeniem jednego z kręgów przykręgosłupowych moja waga i ciało zaczeło przybierać na wadze coraz więcej i więcej. Stres, brak ruchu i obżeranie się słodkościami, których niepotrafiłam sobie odmówić, zajadanie smutków i depresja w jaką wpadłam, pogłębiały się coraz bardziej. A nie mając nad tym kontroli, ani nikogo kto byłby w stanie zwrócić mi na to uwagę, nie odmawiałam sobie niczego.
Jedzenie Take-Away (czyt.tejkełejów - czyli na wynos), objadanie się czekoladą, którą poprosu kocham i nie wyobrażałam sobie dnia bez niej ( dziś przyznam szczerze i uczciwie że od maja nie zjadłam ani kawałeczka =) ), brak ruchu, siedzenie w domu przed TV czy komputerem rosły w siłę. Aż do momentu... kiedy na święta Wielkanocne pojechałam do Polski i moja Mama załamała ręce :( "Dziecko... jak ty wyglądasz???" Wtedy się opamiętałam!!! No faktycznie... JAK??? Strasznie!!!!
Weszłam na wagę i sama załamałam ręce :(
Postanowiłam że coś z tym muszę zrobić. Znalazłam odpowiedniego dietetyka do którego się wybrałam i odbyłam dłuuuugą i szczerą rozmowę z Panią Magdą, która obiecała mi że wyciągnie mnie z tego i odmieni moje życie.
I tak się zaczeło. Na początku przyznaję było ciężko. Jak usłyszałam czego mi nie wolno, kategorycznie zabroniono jeść i z czego muszę zrezygnować... to się załamałam. Stwierdziłam że nie dam rady. No jak to NIE WOLNO? A do tego jeszcze minimum te 2 litry wody dziennie, WODY samej, czystej.. nie tej w herbacie, kawie czy coś.. to nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Przecież nie da się tyle wypić w ciągu dnia. Zwłaszcza dla mnie gdzie ja naprawde piłam jej niewiele. Pomijając 2-3 kubki kawy dziennie, jakieś słodkie napoje gazowane itp.. woda była dla mnie nie do przełknięcia. To teraz jest to główny i podstawowy składnik mojej diety! Piję dużo wody ok.2-3litrów dziennie, a 1,5 litra dziennie to minimalna dawka jaką przyswajam. Tak że da się!! Naprawdę, trzeba tylko chcieć.
Waga zaczeła ładnie lecieć w dół, co z każdym dniem dodawało mi skrzydeł i motywowało do kolejnych kroków i wprowadzania coraz to większych zmian żywieniowych. Odstawiłam frytki (które też uwielbiałam) wiele potraw smażonych na głębokim oleju i słodycze. Oczywiście to wszystko stopniowo, zastępując je różnymi warzywami, owocami i innymi rzeczami które dostarczały mojemu organizmowi zapotrzebowanie na różne minerały i pierwiastki, które wcześniej zaspokajałam właśnie tymi niezdrowymi i tłustymi rzeczami, aż w pewnym momencie poczułam, że już ich nie potrzebje. Zupełnie przestałam myśleć o czekoladzie, która tak poprawiała mi nastrój, czy lodach które spożywałam wieczorem oglądając jakiś film.. Czuje się syta i zapokojona tym co mam w diecie.
A co jest najważniejsze jeszcze w tym wszystkim? Spożywanie posiłków regularnie i przynajmniej 5 posiłków dziennie. Czyli co 3 godziny.
No i tak rano o 8:00 rozpoczynamy śniadanie: filiżanka kawy lub herbaty bez cukru i opcjonalnie np: 2 kromki pieczywa z białym serkiem philadelphia lub serek homogenizowany lub 2 plasterki wędliny drobiowej lub z dżemem/konfitura light lub jajko na twardo lub pomidor, ogórek, papryka czy inne jakieś warzywo... opcji jest sporo.
Ale odpada ser żółty, boczek, parówki, więcej niż 2 żółtka na tydzień, sery pleśniowe.
O 11:00 drugie śniadanie - naturalny jogurt i jakiś owoc, lub szklanka soku z pomarańczy lub szklanka truskawek albo jagód.
O 14:00 lunch/obiad: i tutaj opcji jest mnóstwo, przepisów tysiące. Posiadam fajną książkę z przepisami i kilka dietek od dietetyczki więc jak ktoś byłby zainteresowany to mogę podesłać kilka prościutkich przepisów, bo nie będe w stanie ich tutaj wszystkich zamieścić. Ale podam Wam tutaj dwa albo 3 różne przepisy.
Jeśli chcecie więcej, dajcie znać w komentarzu to postaram się coś jeszcze napisać może w kolejnym wpisie :) jeśli będzie zainteresowanie.
A teraz przepisy:
1. CUKINIA NADZIEWANA
Składniki: 1 duża cukinia, 150g.drobiowego mięsa mielonego, 1/2 papryki czerwonej i 1/2 papryki zielonej, jajko, cebula.
Cukinię przekroić wzdłuż na pół i wydrążyć środek, ale tak by 0,5-1cm. miąższu zostało przy skórce.
Mięso wymieszać z jajkiem. Paprykę, cebulę i wydłubany środek cukini pokroić w drobniutką kostkę. Wszystko zeszklić na patelni z 1 płaską łyżeczką oliwy. Mięso wymieszać z warzywami. Nadziaćfarszem cukinie. Blachę wyłożyć folią aluminiową, na tym ułożyć cukinię. Piec tak długo, by mięso się upiekło a cukinie zmiękły.
Przygotowanie sosu:
Wrzucić kostkę warzywną do 300ml wody, podgotować. Pomidory podsmażyć i wrzucić do bulionu, chwilkę podgotować, po odstawieniu garnka dodać kilka łyżek jogurtu naturalnego.
***************
2. KURCZAK NA OSTRO (3-4 porcje na 2 dni)
Składniki: 1 podwójna pierś z kurczaka, 2 ząbki czosnku, kilka kropel tabasko lub ostra papryka, łyżka oliwy z oliwek.
Sposób przygotowania: Pierś umyć, podzielić na porcje, ułożyć w misce, zalać łyżką oliwy, wcisnąć czosnek i skropić tabasko lub posypać ostrą papryką. Odstawić na ok.30 min.do lodówki. Następnie położyć na rozgrzanym grilu lub w piekarniku i piec ok. 20 min.
Sposób przygotowania: Pierś z kurczaka pokroić w kostkę, podsmażyć na łyżce oliwy razem z czosnkiem i 1/2 łyżeczki świżego startego imbiru. Dodać 1/2 litra bulionu na kostce rosołowej i gotować ok 12-15min. Następnie dodać pokrojone pieczarki i kapustę pekińską. Zupę doprawić sosem sojowym i posypać szczypiorkiem z dymki.
***************
O 17:00 podwieczorek: mały jogurt naturalny z jakimiś otrębami, z siemieniem lnianym czy owocami lub szklanka soku pomidorowego lub koktajl owocowy na bazie maślanki.
O 20:00 ostatni posiłek - kolacja: tutaj też opcji jest sporo;
Jajecznica na pomidorach lub omlet ze szpinakiem, pieczarkami i czosnkiem lub sałatka z cukini i kalarepy lub chuda ryba dowolnie przyrządzona lub 1/2 porcji obiadowej (np. tego co przygotowaliście na obiad/lunch).
Oczywiście sama dieta bez ruchu i ćwiczeń niewiele nam da. Tak że pamiętać trzeba o wykonywaniu ćwiczeń fizycznych dostosowanych do swoich możliwości (np. godzina spaceru dziennie, pół godziny pływania czy ćwiczenia w klubie fitness)
Jeżeli poczucie głodu pozostaje po spożyciu posiłków, należy pić herbatę niesłodzoną lub jeść świeże warzywa.
Posiłki powinny być spożywane regularnie, bez dodatkowego dojadania pomiędzy wyznaczonymi godzinami.
Odpowiedni sposób przyrządzania potraw to: grill, opiekanie na ruszcie, podgrzewanie w kuchence mikrofalowej, gotowanie na parze, pieczenie w piekarniku, gotowanie, duszenie, przyrządzanie w sosie własnym lub w papilotach.
Dziennie dopuszcza się spożycie maksymalnie 2 łyżek oliwy z oliwek w potrawach. Należy unikać potraw smażonych i tłustych!
O dietach i zaleceniach żywieniowych można by pisać i pisać..
napewno znacie zasady i wiecie jak się do tego zabrać, bo każdy indywidualnie zna swój organizm i wie czego mu potrzeba.
Dlatego dostosowanie dla siebie odpowiedniej diety jest indywidualną sprawą każdej z Was. Jeśli nie wiecie jak się do tego zabrać to idźcie do dietetyka, technika żywienia czy poczukajcie w internecie jakiegoś ośrodka odchudzania gdzie ktoś może Wam poradzić co i jak zrobić i od czego zacząć. W większości ośrodków takie porady bądź pierwsze wizyty czy konsultacje są bezpłatne, płacicie już za konkretne ustawianie i dostosowanie diety do waszych potrzeb, bądź za suplementy które dostajecie do waszych diet. Wystarczy tylko, że sobie uświadomicie to, że są ludzie którzy pomogą Wam w tym abyście lepiej się czuły i świetnie wyglądały. Trzeba tylko chcieć i zrobić krok w przód.
Życzę Wam, aby z każdym kęsem, łykiem wody i spacerowym krokiem gineły zbędne kilogramy z uśmiechem na twarzy, a dieta była przyjemnością, a nie drogą przez mękę.
Jeśli i Wy chcecie się podzielić ze mną swoimi zmaganiami z dietą zapraszam do dodania poniżej swojego linku do Waszego bloga. Z przyjemnością Was odwiedzę i poczytam o waszych dietkach.
Dziekuje.
A teraz jeszcze dla odprężenia. "Dieta, ahh dieta koniec hurtem czas na detal" i niech to będzie waszym mottem przewodnim ;)
Zaglądnijcie jeszcze tutaj tak dla ciekawostki, żeby przekonać się jak krótka jest nasza doba aby wprowadzić w nią wszystko to co byśmy chcieli ;)
A już za tydzień pokażę Wam jak nauczyłam koleżankę posługiwać się szydełkiem... no może nie dosłownie szydełkiem, ale sprzętem który do szydełka jest podobny ;)
Porządki zazwyczaj robimy na wiosne. No właśnie, a u mnie zaczeły się troszkę później, choć lepiej późno niż wcale. Prawda?
Ale zaraz wyjaśnie o co chodzi. Postanowiłam przystąpić do PROJEKTU "16 na 16". Czyli 16 zadań na 16 tygodni. A czemu akurat na 16? Ponieważ do końca roku pozostało właśnie tyle tygodni i w tym czasie bardzo chciałabym zrealizować moje zaległe projekty i zadania, które sobie wyznaczyłam do wykonania w tym jeszcze roku. Wyzwania są niektóre proste, niektóre bardziej skomplikowane i wymagające więcej poświęcenia, ale wierzę że mi się uda i zakończe moich 16 projektów jeszcze w tym roku. Taki mam przynajmniej zamiar.
No więc wracając do porządków, to jedno z zadań które sobie wyznaczyłam w moim PROJEKCIE DO KOŃCA ROKU 2014.
Na mojej liście jako zadanie nr 9 jest :
"Uporzadkować szafe i pozbyć się rzeczy w których nie chodzilam od roku!!!"
I od tego właśnie zaczełam!
Porządkowanie szafy zajeło mi niewiele czasu, bo w sumie to jeden wieczór :).
Najpierw wszystko z niej wyciągnełam.. poźniej wszystko posegregowałam, krótki rękawek, długi rękaw, sukienki, bluzeczki itp... no i troszke rzeczy się znalazło, które zostały zapomniane, albo zagineły gdzieś w akcji, nawet kilka jeszcze takich z metkami, zakupionych i schowanych się odnalazło.
Ostatecznie niewiele rzeczy zostało z niej wyrzuconych, bo niedawno się przeprowadzałam i to już wtedy zrobiłam wstępną selekcję ubrań i się ich pozbyłam, ale fajnie że odświeżyłam sobie pamięć o tym co mam i zrobiłam przegląd ciuchów przypominając sobie o bluzeczkach które jeszcze teraz na "koniec lata", a może powinnam już powiedzieć "wczesną jesień" mogę założyć i cieszyć się z ich posiadania.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo przywiązuje się do moich rzeczy. Zwłaszcza garderoby. Jakoś ciężko mi czasami rozstać się z ukochanymi jeansami, które są już przetarte w kroku, kupuje łatki i je przyszywam, albo ceruje... czy ulubioną bluzeczką, która ma już plamę po sosie, czy zupie pomidorowej i nie da się jej usunąć. No ale cóż wszystko ma swój kres.
Choć ostatnio zabrałam się za szycie i przerabiam, albo wykorzystuje teraz te moje ubranka jako szmatki czy materiały na podszewki, zabawki czy inne rzeczy z których mogę stworzyć coś równie fajnego i przydatnego.
Tak właśnie postała niedawno eko-torba gdzie z sukienki, która okazała się za mała (a do tego dojdziemy w kolejnym poście gdzie będziemy zrzucać zbędne kilogramy ;) i pozbywać się tych stworków w szafie zwężających nasze ubrania ;) ale to za tydzień..) uszyłam podszewkę do torby. Sukienka była ok, choć tak jak piszę - za mała i to sporo!!! nie wiem jak to się stało.. to idealnie nadała się do tego co potrzebowałam w danym momencie.
A uszytą torbę możecie zobaczyć >> tutaj<< Także jedne z moich jeansów które już mocno były "wychodzone", że je tak określe... znalazły swoje nowe przeznaczenie i dostały drugą szansę.
Tym razem na torbę do jogi :) którą możecie zobaczyć >>tutaj<<
I już jedno zadanie z mojej listy mogę śmiało już odhaczyć. Zadanie porządkowania szafy zaliczam jako zakończone! Teraz zabieram się za dietę i odchudzanie :) (bo to troszke czasu potrzeba żeby zrzucić tych parę kilogramów), to punkt drugi moich zadań, ale do niego jeszcze kilka razy bedziemy wracać.
Mam kilka fajnych przepisów na dietki (specjalnie przygotowane przez dietetyczke!!!) które mam nadzieję spodobają się i Wam, a powiem tylko tyle, że naprawdę dużo pomagają i są bardzo smaczne. Więcej o dietkach już w następny poniedziałek.
Pozdrawiam i zapraszam!
A jak tam Wasze porządkowanie szaf??? Czekam na Wasze poczynania w podjęciu powyższych zadań...
Zastanawialiście się kiedyś nad tym czy Wasze życie idzie zgodnie z planem jaki sobie założyliście?
Macie ułożony jakiś plan, badź listę wg.której planujecie wasze kroki, kolejne dni, czy waszą przyszłość?
Chyba każdy ma jakiś plan albo schemat na życie. Niestety nie zawsze idzie on tak jakbyśmy chcieli. Wciąż napotykamy na swojej drodze jakieś niespodzianki, które powodują, że musimy podjąć kolejne nowe wyzwanie czy zmodyfikować w danym momencie naszą odpowiednio zaprojektowaną konstrukcje.
Ale to jest właśnie w tym wszystkim najciekawsze!!! Podejmowanie nowych decyzji, spontaniczne wyjazdy, życie z dnia na dzień. Oczywiście na dłuższą mete tak się nie da...ale czasami to właśnie te zmiany powodują, że nasze życie nabiera smaczku.
Z początkiem roku zawsze robimy sobie postanowienia, co na ten rok chcemy zrobić, podejmujemy jakieś wyzwanie i staramy się dotrwać w nim do końca... ale czy to się udaje? No właśnie. W połowie roku niejednokrotnie zapominamy o naszym nowo-rocznym postanowieniu, a z końcem roku przypominamy sobie o nim ponownie, przypominamy sobie o kolejnym nieudanym badź nieukończonym zadaniu i utwierdzamy się w przekonaniu, że z nadzieją rozpoczniemy je w kolejnym Nowym Roku... I tak w kółko. Nasze życie toczy się do przodu bardziej lub mniej poukładane, zaplanowane czy poprostu haotyczne według jakiegoś znanego lub nieznanego nam planu. Ale jakże dumni jesteśmy kiedy udaje nam siędoprowadzić do końca nasze postanowienie i z dumą powiedzieć: "Udało mi się!!!".
Ja jakoś zawsze staram się mieć jakiś plan na życie, choć niejednokrotnie nie idzie on wg tego co zaplanowałam. Dlatego często żyje chwilą. Moje plany nieraz zawiodły bądź uległy drastycznym zmianom i postanowiły iść zupełnie inną drogą, a ja musze się do nich dostosować choć wiem, że to nasze decyzje powodują te zmiany.. i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni.
Dlatego bardzo chciałabym jeszcze w tym roku zrobić kilka rzeczy, które chodzą mi po głowie od jakiegoś czasu, na które nie miałam do tej pory wolnej chwili, gdzieś mi umkneły czy zostały zapomniane. Chciałabym wprowadzić kilka zmian w moim życiu, niewielkich, takich które przyniosą coś pozytywnego, miłego i przyjemnego dla mnie i dla otaczającego mnie świata.
I w tym celu postanowiłam zrobić tutaj liste takich rzeczy. Mam nadzieję, że to pomoże mi uporządkować choć troche moje życie, wprowadzi troche nowości i ciekawostek w to co do tej pory robiłam, no a przede wszystkim zmobilizuje mnie do zamknięcia niektórych tematów, zakończenia rozpoczętych projektów i prac które zalegają gdzieś w kącie i czekają na dokończenie.
Do końca tego roku zostało jeszcze 16 tygodni i kilka dni.
Mój projekt będzie zawierał wiec 16 różnych zadań, większych bądź mniejszych, bardziej lub mniej pracochłonnych.
16 zadań na 16 tygodni - średnio 1 zadanie na tydzień. Oczywiście nie znaczy to, że musze wykonać co tydzień jedno zadanie... może być ich więcej lub mniej albo wcale. Zależy od mojego podejścia, chęci i weny twórczej ;-)
Ale w każdy poniedziałek będe robiła podsumowanie z realizacji i wdrażania mojego planu w życie.
To również będzie mnie mobilizowało do systematyczności, która nie jest moją mocna stroną i realizacji moich projektów w miarę regularnie.
Również chciałabym Was zachęcić do udziału w podobnym projekcie, które same sobie przygotujecie, według waszej listy, bądź skożystały z tej mojej jeśli oczywiście ona Wam odpowiada.
Będzie mi bardzo miło i dużo raźniej w realizacji mojego Wyzwania - PROJEKTU DO KOŃCA ROKU.
Chętnych proszę o zostawienie komentarza poniżej żebyśmy wspólnie mogli się wspierać, a wszystkich pozostałych obserwatorów zachęcam do dopingu i mobilizacji w działaniu.
Oczywiście możecie dołączyć do projektu w dowolnym momencie jego trwania - to jest od dnia 08/09/2014 do 29/12/2014.
Również w każdy poniedziałek (zaczynamy od 08/09/2014) będzie się pojawiał wpis gdzie będzicie mogli dodawać za pomocą "żaby" inlinkz linka do Waszego posta którym zechcecie się podzielić ze mną bądź innymi, swoimi zmaganiami, pracami czy osiągnięciami z podjętego projektu. Pamiętajcie że link dodać możecie tylko przez 33 dni od momentu pojawienia się poniedziałkowego wpisu, po tym czasie możliwość dodania linku będzie już niemożliwa. Po zamknięciu inlinkz możecie natomiast pozostawić link w komentarzu.
/Lista zadań została przygotowana zupełnie przypadkowo, więc kolejność wykonywanych projektów-zadań jest dowolna. Oczywiście są takie na które trzeba poświęcić więcej czasu niż jeden dzień, tydzień czy miesiąc.. jak np. zrzucenie zbędnych kilogramów ;) czy wydzierganie narzuty, której wiadomo, że nie zrobimy w jeden wieczór.
14. Poświęcić jeden dzień na wolontariat w schronisku dla zwierząt bądź dowolnej organizacji non-profit czy pomóc sąsiadom w porządkowaniu ogródka, zrobieniu im zakupów, wyprowadzeniu psa itp.
15. Zrobić coś szalonego, zwariowanego, wymarzonego od lat, coś na co nie mieliśmy do tej pory odwagi, coś co zapadnie nam w pamieci na długooo..