piątek, 14 lutego 2025

Walentynki, miłość i samotność...

Walentynki – dzień, który budzi skrajne emocje. Dla jednych to święto miłości, pełne czułych gestów i wspólnych chwil. Dla innych – jedynie komercyjna iluzja lub bolesne przypomnienie o samotności. Ale czy miłość faktycznie ogranicza się do romantycznej relacji? Czy bycie samemu oznacza brak miłości?

piątek, 10 stycznia 2025

Kiedy wszystko się wali, może właśnie wtedy coś się zaczyna

***

Są takie chwile w życiu, kiedy mam wrażenie, że cały świat sprzysiągł się przeciwko mnie. Podejmuje decyzję, coś zaczyna się dziać, a wszystko wokół nagle wydaje się iść nie tak. Jakby każdy krok prowadził w ślepy zaułek, jakby wszystko, co budowałam, rozpadało się na kawałki. Czuje się przytłoczona, jakby to był koniec świata. Ale czy naprawdę jest?

Czasami, gdy wszystko zdaje się walić na głowę, świat tak naprawdę próbuje mi coś powiedzieć. Może to właśnie ten znak, na który czekałam? Może to moment, w którym życie delikatnie (albo i brutalnie) mówi do mnie: „Hej, zatrzymaj się. Spójrz. To jest Twoja szansa, Twoja nowa droga. Warto spróbować.”

wtorek, 31 grudnia 2024

Jestem jaka jestem i dobrze mi z tym

***

Jestem sobą. Z wszystkimi swoimi zaletami, wadami, decyzjami, które podjęłam, i ścieżkami, którymi poszłam. Nie żałuję niczego, co zrobiłam. Każda chwila – dobra czy zła – doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj. A dziś? Cieszę się życiem. Doceniam każdy nowy dzień, każdą możliwość, każdą lekcję, którą przynosi los.

Jeśli komuś to przeszkadza – to ich problem, nie mój. Nie żyję po to, by spełniać cudze oczekiwania, by pasować do ich wyobrażeń czy dostosowywać się do ich wizji tego, jaka powinnam być. Żyję dla siebie. Dla swojego szczęścia, dla swoich marzeń, dla swojego spokoju.

niedziela, 22 grudnia 2024

Twoje życie, Twoje wybory

***

Nie musisz podobać się wszystkim. Nie musisz spełniać cudzych oczekiwań, dostosowywać się do schematów, które ktoś dla Ciebie stworzył. Świat pełen jest ludzi, którzy chcą decydować za innych, mówić, jak mają żyć, co robić, jak myśleć. Ale wiesz co? To nie ich życie. To Twoje.

Każde oczekiwanie, które próbujesz spełnić kosztem siebie, oddala Cię od tego, kim naprawdę jesteś. Kiedy idziesz ścieżką wyznaczoną przez innych, nigdy nie dotrzesz tam, gdzie naprawdę chciałabyś być. Może przez chwilę poczujesz akceptację, ale czy warto, jeśli w zamian tracisz siebie?

niedziela, 15 grudnia 2024

Odwaga bycia sobą

***

Bycie sobą w świecie, który wymaga od nas masek, to akt prawdziwej odwagi. Codziennie jesteśmy bombardowani oczekiwaniami – jak mamy wyglądać, co mówić, jak się zachowywać, by zostać zaakceptowanymi. Ale czy naprawdę warto? Czy warto zakładać maski, które sprawiają, że stajemy się kimś innym tylko po to, by zadowolić ludzi, którzy nigdy nie zaakceptują nas w pełni?

Prawda jest prosta: jeśli komuś nie podoba się to, kim jesteś, drzwi są szeroko otwarte. 

"Do widzenia" to nie porażka, to wyzwolenie. Bo ludzie, którzy Cię szanują, nigdy nie będą wymagać od Ciebie zmieniania się na siłę. A ci, którzy tego oczekują? Nigdy nie będą naprawdę blisko.

piątek, 13 grudnia 2024

O byciu innym w świecie podobieństw

***

Bycie innym to wyzwanie. To dar i przekleństwo zarazem. Gdy wyróżniasz się na tle innych, świat nie pozostaje obojętny – niektórzy widzą w Tobie inspirację, inni zagrożenie. Ci drudzy patrzą na Ciebie przez pryzmat swoich lęków i kompleksów, nie mogąc znieść Twojej odmienności. Jesteś dziwakiem, odmieńcem, kimś, kto nie mieści się w ich ciasnych ramach. Zamiast zaakceptować, że różnorodność czyni świat piękniejszym, wolą obgadywać, zazdrościć i cieszyć się z Twoich potknięć. Dlaczego? Bo w Twojej inności widzą coś, czego im samym brakuje – odwagę, by być sobą.

Ludzie mają skłonność do oceniania. Nie potrafią skupić się na swoim życiu, bo łatwiej jest komentować życie innych. Jeśli udało Ci się osiągnąć coś wyjątkowego, będą podważać Twoje sukcesy. Jeśli upadniesz, będą się z tego cieszyć, bo to daje im złudne poczucie wyższości. Tak działa ich mechanizm obronny – cudze porażki rekompensują im brak satysfakcji z własnej egzystencji. Jak mawia stare przysłowie: „U sąsiada trawa zawsze wydaje się bardziej zielona”.

piątek, 27 października 2017

Zostaw kanapę i zrób coś dla innych...

***

Podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016, papież Franciszek powiedział do zgromadzonej młodzieży: 

- "Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby "wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić trwały ślad" -

... i tak właśnie też zaczęłam robić. 

wtorek, 14 marca 2017

Wyjazd do OSLO z nieznanymi znajomymi...

***

Minoł rok od mojego ostatniego wpisu tutaj...
Jednak aktywnie bloguję i zajmuję się moim drugim blogiem DIY czyli Zrób To Sam na którego serdecznie zapraszam. 

Wciąż zamieszkuje Zieloną Wyspę (czyli Irlandię), a z Nowym Rokiem 2017 postanowiłam trochę pozwiedzać i pojeździć po świecie.. 

Zaraz w pierwszych dniach Nowego Roku 2017, decyzja padła na Mediolan / Włochy.. jednak to dopiero w kwietniu i na dodatek w Wielkanoc.. ale bilety już zakupiłam, hotel zabukowałam.. i oczekuje. 

piątek, 4 marca 2016

Mój drugi DOM...

***

Ależ ten czas leci.. nawet nie wiem kiedy upłyneło 10 lat jak mieszkam w Irlandii.

W 2006 roku, 25 maja - dzień przed Dniem Matki - pamiętam jak dziś.. kiedy świętowałyśmy ten dzień bo następnego dnia byłam już na Zielonej Wyspie - wyleciałam do Irlandii, tak o.. na chwile.. zaledwie na pare miesięcy, tylko na okres wakacji żeby sobie "dorobić".

Wakacje się skończyły, mineły 3 miesiące, potem kolejne 3, rok, dwa lata... i tak jakoś zleciało.

Zostałam i tu znalazłam swoje miejsce na ziemi.



piątek, 4 września 2015

Koniec.. czy początek...?

***

Oj długo mnie tu nie było..

Jakoś tak się zajęłam rękodziełem, moimi dłubankami i tak czas szybko zaczął lecieć.. nawet nie wiem kiedy. Z jednej strony dobrze, że tak szybko leci, zwłaszcza jeśli się na coś czeka, bo czas szybko mija, ale z drugiej strony, jeśli by na to popatrzeć z innej perspektywy, to życie przelatuje nam przez palce :(

wtorek, 2 czerwca 2015

Sesja w deszczu...? czemu nie

***

Witajcie moi drodzy :) 

Tak sobie ostatnio mysłałam nad zdjęciami. Jakimi? A no nie słonecznymi ;) 
Bo zazwyczaj robi się zdjęcia przy pięknej pogodzie, bo wiadomo światło, lepsze kolory.. no tak racja. Zdjęcia przy słonecznej pogodzie wychodzą bajecznie, wręcz magicznie jeśli ujęcie jest dobre, kąt pod jakim je się robi i wiele jeszcze innych czynników ma na to wpływ. Ale zdjęcia które robi się w czasie deszczu, czy pochmurnej pogodzie już nie są takie kolorowe. Czemu tak jest? Zastanawialiście się nad tym? 
Wiadomo, że każdy chce mieć piękne fotki, które przywołują wspaniałe wspomnienia, kolorowe, ciepłe.. a co ze zdjęciami deszczowymi? Macie takie? Robiliście kiedyś sesję zdjęciową w deszczu? 

niedziela, 31 maja 2015

Zaczynam scrapowanie...

***

Witam Was serdecznie. 

Długo mnie tu nie było.. ale przyznaje się, że nie da się prowadzić 10 blogów na raz ;) 
No może nie aż 10, ale staram się co jakiś czas to tu, to tam przygotować jakiś wpis.. coś wydziergać czy zrobić na szydełku. 

Wszystkie moje blogi to: 
> Mój główny blog:
majalena.blogspot.ie 


> Irlandia moimi oczami - głównie zdjęcia:
ireland-in-my-eyes.blogspot.ie


> Daleko od domu... różne wpisy, rozmyślenia, podsumowania: 
majalenafarawayfromhome.blogspot.ie 

> Moje pocztówki ze świata:
majalena79postcard.blogspot.ie


> JA i szydełko (wersja po angielsku):
majalena-making.blogspot.ie

> Założycielka i projektantka bloga DIY czyli Zrób To Sam - od maja 2010: 
diytozts.blogspot.ie

No i w sumie uzbierało się ich aż 6 ;) 
No nieźle.. a jeszcze jest kilka które są narazie zamrożone. Przyjdzie i pora na nie. 
No i jeszcze jedne który dopiero zaczyna raczkować :), ale o tym też wkrótce. 

***

A od maja 2015 razem z nowym zespołem prowadzę bloga CraftStyle. Inspiruję, projektuję, tworzę, uczę, więc pracy jest co nie miara. 

Ostatnio nawet wciągnełam się w scrapbooking. Pamiętacie jak Wam pisałam, że w marcu jadę na warsztaty.. no właśnie. 



Na warsztatach było cudownie, tylko że przez 3 miesiące nie mogłam jakoś się do tego zabrać. Albo brak weny, pomysłów, oczywiście brak materiałów był świetną wymówką "bo nie mam..." , aż tu nagle, po północy, jak już leżałam w łóżku, wręcz w objęciach "Morfeusza".. ogarneło mnie natchnienie. Musiałam wstać i zacząć coś robić, bo nie byłam w stanie zasnąć. 
Wyciągnełam wszystkie papierki jakie miałam, guziki, szmatki - ahh no poprostu wszystko co miałam w zasięgu ręki (pomijając to że zrobiłam sobie przy tym taki bałagan, że rano jak wstałam ledwo byłam w stanie postawić kilka kroków) i zaczełam działać. 
Najpierw nieśmiało ułożyłam coś na arkuszu papierowym, kompozycja była niezła, ale jeszcze coś mi brakowało.. porzestawiałam, coś podokładałam.. no i jest. 1:30am.. a ja siedzę nad moim pierwszym samodzielnym LayOut'em. A potem już poszło samo. Na drugi dzień kolejny, potem jeszcze jeden i tak próbuje teraz swoich sił w technice SCRAPowania i muszę Wam powiedzieć, że coraz to bardziej mi się zaczyna podobać :) 

A moje LO wygląda tak :) 



To jest już drugie.. bo pierwsze czeka na swój debiut na CS - gdzie serdecznie Was zapraszam na 9 czerwca!!! :) 

A ja idę sobie dalej potworzyć jeszcze jakąś ciekawą kompozycję ;) 

Serdecznie wszystkich pozdrawiam. 



MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com

 

wtorek, 20 stycznia 2015

... zmiany...

***

No i nie udało się wykonać wszystkich projektów jakie były w planie do końca 2014 roku.
Oczywiście nie będe szukała usprawiedliwienia, choć powodów byłoby sporo... Poprostu nie udało sie i tyle.
Może w tym roku dam sobie dłuższy czas na realizacje i wykonanie kolejnych projektów.

Poprzedni rok był bardzo urodzajny i obfity w tworzeniu przeróżnych cudow, poznawaniu nowych technik i radości ich wykonywaniu. Jednak również przyniósł mi wiele smutku, rozczarowań i przykrości w moim życiu osobistym :-(

Dlatego też w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zaniedbałam moją blogową sferę pogrążając się w smutku i próbując się jakoś z tym wszystkim uporać.

W planie mam troche zmian dużych i małych.. ale najpierw musze to wszystko ogarnąć.

Powiem Wam tylko tyle że znalazłam, a może odnalazłam się w nowej technice tworzenia.
Oby sie tylko udało.



Pozdrawiam Was serdecznie


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com

 



poniedziałek, 15 grudnia 2014

Kurs rękodzieła...

***
Witajcie moi Drodzy.

No i znów zrobiła się mała luka.. ehh... i to 2-tygodniowa. Czas tak szybko biegnie, a grudzień jest zawsze bardzo pracowitym miesiącem. Nie dość, że to koniec roku, więc wszystko musi być skończone, dopracowane i zapięte na ostatni guzik to jeszcze trzeba przygotować wszystko na Święta Bożego Narodzenia. Zwłaszcza w pracy "gorączka końcowo-roczna", a to niestety nie pozwala na wolny czas kiedy możemy się zająć przygotowaniami do Świąt czy do własnego podsumowania i zakończenia oraz pożegnania Starego Roku. No cóż, tak czy siak pracy jest sporo.
A że grudzień to także wspaniały czas na przygotowanie prezentów świątecznych dla naszych bliskich, spędzałam ostatnimi czasy każdą wolną chwilę na tworzenie przeróżnych drobiazgów, ozdób świątecznych i oczywiście przygotowania oraz sprzedaż na świątecznych bożonarodzeniowych jarmarkach, które pochłoneły mnie bez reszty. Jednak jestem niezmiernie szczęśliwa, bo choć może już nie w tym roku, to zaraz z początkiem rozpocznę kurs garncarstwa, o którym marzyłam już od roku!!! Na jednym z jarmarków poznałam fantastyczną osóbkę, która uczęszcza na takie warsztaty gdzie uczą się jak tworzyć z gliny czy ceramiki i tworzą przecudne rzeczy!!! 
Ahhh Kochani Moi, nie mogę się nacieszyć tą myślą kiedy 17-tego stycznia  zjawie się na tych zajęciach i poznam tajemnicę tworzenia garncarstwa! Jestem taka szczęśliwa!
A to tylko jeden z niewielu już punktów mojego projektu 16 zadaniowego.   

"Zapisać się na dowolny kurs rękodzieła - weekendowy, jednodniowy, tygodniowy (w zależności od możliwości czasowych)."

Tak bardzo się cieszę że w końcu spełni się jedno z moich marzeń :)
Choć przyszły rok zapowiada się jeszcze bardziej ciekawie i obficie  w zajęcia craftowe.
Przy okazji wspomnianych wyżej jarmarków, poznałam również fantastyczne dziewczyny które scrapują! Poprostu oczu nie mogłam oderwać od ich prac!!! No więc pozwoliłam sobie na zakup kilku świątecznych kartek. 

Przepiękne kompozycje, staranne wykonanie i oryginalne pomysły! No cuda! Takie niby nic, a jakie zachwycające. 
Tak przyglądałam się temu z wielką uwagą i pomyślałam sobie.. "hmmm... kawałek różnych karteczek, gazet, papierków poprzyklejanych na tekturkę i już gotowe.." 
Haa!! no właśnie to nie jest też takie proste jak mi się wydawało. Do tego też trzeba mieć "smak". Wyobraźnia nasza nie ma granic więc projekty są przeróżne. Można stworzyć co tylko chcemy i w takiej kompozycji jak się nam tylko będzie podobało. No tylko że ja to chyba muszę się tego nauczyć od samiutkiego początku... bo póki co to nie mam zielonego pojęcia jak się do tego nawet zabrać :-/
No i tak od słowa do słowa dowiedziałam się, że dziewczyny organizują w marcu warsztaty scrapowe! Już się zapisałam i zaczynam zbierać materiały na moją kolejną przygodę w rękodzielnictwie. 
Ehh.. ktoś by pomyślał że jestem szalona, a ja poprostu szukam i cieszę się możliwością poznania kolejnej techniki w której można tworzyć przepiękne rzeczy.
A moją pasją jest chyba właśnie poznawanie tych technik.

A Wy jakie macie pasje? 
Udało się Wam w ostatnim czasie nauczyć jakiejś nowej techniki tworzenia?

Trzymajcie się cieplutko

Pozdrawiam 

MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com

 

poniedziałek, 24 listopada 2014

Boże Narodzenie już tuż tuż...

***

...no właśnie.. tuż tuż ;) więc przygotowania też trwają.
Dziś bardzo króciutko. 

Jednym z punktów mojego projektu 16x16 jest: 

7. Przygotować własnoręcznie zrobioną szopkę bożonarodzeniową.

... więc przy okazji robienia różnych ozdób świątecznych, bombek, dekoracji i innych świątecznych drobiazgów, zrobiłam sobie taką oto bombeczkę-szopeczkę. 
Ależ jestem z niej dumna :)) 






... Wykonana w połowie techniką decoupage, a w drugiej połowie.. hmm.. nie bardzo wiem jak nazwać tątechnikę "karczochową"???, no może. Tak czy siak efekt jest fantastyczny.
Mam pewność, że na chwilę obecną nikt nie będzie miał tak oryginalnej i wyjątkowej szopki.

A Wy jak tam z przygotowaniami świątecznymi? Macie już gotowe Wasze szopki? A może też zrobiliście coś wyjątkowego? 
Proszę pochwalcie się w komentarzu Waszymi szopkami bożonarodzeniowymi.

Z cieplutkimi pozdrowieniami zapraszam Was już za tydzień z relacji kolejnego zadania... mam nadzieję ;) 

ZAPRASZAM! 

MAJALENA FAR AWAY FROM HOME













poniedziałek, 17 listopada 2014

Otulacz na zimę..

***

Witajcie moi drodzy. 
Tak sobie ostatnio myślałam czy wogole ktoś tutaj zagląda??? 
Nic nie piszecie, nie zostawiacie komentarzy :(  Nawet patrząc na statystyki, które prawie wogóle nie rosną, to chyba prowadzę tego bloga tak o... bez żadnego wyraźniego celu.. no może tylko ten że jestem systematyczna i tak jak obiecałam że raz w tygodniu będę publikowała kolejny wpis to publikuje bez względu na to czy ktoś to czyta czy nie. No i oczywiście mam swój projekt który już prawie zbliża się ku końcowi. Ale teraz już wiem że prawdopodobnie jedno lub dwa zadania nie uda mi się zrealizować. 
Kto zgadnie które? 



3. Upiec kruche ciasteczka i udekorować je lukrem.




7. Przygotować własnoręcznie zrobioną szopkę bożonarodzeniową.





12. Zapisać się na dowolny kurs rękodzieła -weekendowy, jednodniowy, tygodniowy (w zależności od możliwości czasowych).


14. Poświęcić jeden dzień na wolontariat w schronisku dla zwierząt bądź dowolnej organizacji non-profit czy pomóc sąsiadom w porządkowaniu ogródka, zrobieniu im zakupów, wyprowadzeniu psa itp.

15. Zrobić coś szalonego, zwariowanego, wymarzonego od lat, coś na co nie mieliśmy do tej pory odwagi, coś co zapadnie nam w pamieci na długooo..

16. Zaprosić przyjaciół na obiad pt: Kuchnia Chińska, Kuchnia Grecka, Kuchnia Węgierska, Kuchnia Włoska, ...itp.

***************************************

Bardzo chciałabym Was obdarować małym drobiazgiem za wspieranie mnie podczas tego projektu, za komentarze, których choć niewiele to jednak są ;) i za obecność, nawet tą nieupublicznioną. Choć i tak wiem kto i kiedy mnie odwiedza. 
Wszystkich którzy zostawili komentarze od początku trwania mojego projektu do końca jego trwania wezmą udział w losowaniu niewielkiej niespodzianki, którą chciałabym wyrazić moje podziękowania za to że byliście, jesteście i mam nadzieję bedziecie. Więc im więcej komentarzy tym większe szanse. Np. jeśli zostawiłeś 5 komentarzy bedziesz miał 5 losów. A koniec zabawy zostanie niespodziewanie ogłoszony.. co oznacza że nie skończy się ona z zakończeniem projektu ;) Więc bądźcie czujni i aktywni. Czekam na Wasze komentarze, wpisy i opinie. 

Wiem że dziś miał być wpis o szaliczku i jest tylko że oczywiście nadal w toku.. wciąż jeszcze na drutach ;) i aż wstyd się przyznać ledwo zaczęty ;) .. no ale gdzieś widziałam taki świetny wpis...

Co oznacza że: 
"Ludzie którzy zaczeli jakiś projekt i nigdy go nie skończyli są lepsi niż ludzie którzy wogóle nigdy ich nie zaczeli", więc zaczełam... ale i mam nadzieję go skończyć.. no ale może jeszcze nie w tym tygodniu, więc troszkę będzie trzeba jeszcze poczekać.


Ostatnio miałam dość sproy problem z oczami, bo dostałam jakąś wstrętną wirusówkę i małam zapalenie spojówek, więc wszystko musiało poczekać, a przez to opóźnia się też mój projekt i boje się że nie zdąże ze wszystkim co zaplanowałam do końca roku. 
No ale trzeba być dobrej myśli. 

Za to udało mi się zrobić szalik dla mojej koleżanki. Coprawda na szydełku, ale "otulacz na zimę" pierwsza klasa! 
Koleżanka była przezadowolona i szczęśliwa z szaliczka. 
Tak to jest.. dla innych zawsze znajde czas żeby coś wydziergać.. ale jak już robie dla siebie, to nigdy nie mam czasu, tysiąć innych rzeczy nagle wpada mi w ręce i miliony pomysłów do głowy.. Ehh.. stare powiedzenie, że "szewc bez butów chodzi" w tym wypadku sprawdza się w 100%. 




Tak więc mogę chyba zaliczyć sobie to zadania za ukończone :) 
Tak, tak wiem że jestem bardzo miękka w tej kwestji i co bym nie zrobiła to sobie zaliczę ;), ale trzeba myśleć pozytywnie i lecieć do przodu :). Szaliczek na drutach jak tylko skończe to Wam pokażę.. mam nadzieję że jeszcze w tym roku ;) 

A teraz już serdecznie Was zapraszam w kolejny poniedziałek, a co będzie jego tematem dowiecie się właśnie wtedy ;) 
A ja czekam na Wasze komentarze. 
Buziaki i do następnego razu.
Trzymajcie się cieplutko. 


ZAPRASZAM! 

MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com



poniedziałek, 10 listopada 2014

"Kot Bob i ja"...

***

Czytaliście ostatnio coś fajnego? Coś co zapadło Wam w pamięci, coś co możecie polecić znajomemu, coś co Was zainspirowało, bądź zmieniło wasze życie? 
Nie wiem jak Wy.. ale ja właśnie przeczytałam taką książkę. 
Jestem poprostu zachwycona! Książka która jest bestsellelerem ostatnich lat! 
Prawdziwa historia niezwykłego kocura i zagubionego człowieka, który odzyskał dzięki niemu nadzieję na szczęście!

"KOT BOB I JA - Jak kocur i człowiek znaleźli szczęście na ulicy".



ŹRÓDŁO zdjęcia
ŹRÓDŁO zdjęcia 
ŹRÓDŁO zdjęcia


Część z Was wie już o tym, że jestem wielką miłośniczką kotów i poprostu uwielbiam te stworzenia. Dlatego jednym z moich postanowień było przeczytanie książki gdzie właśnie kot - bądź jakieś inne zwierzę, będzie główną postacią lektury. 

> Przeczytać jakąś książkę o zwierzaku lub ze zwierzęciem w roli głównej.

Kiedy na jednym z portali społecznościowych, gdzie dość często uczestniczę i na bierząco przeglądam wpisy, znalazłam informację właśnie o książce na którą ludzie zapisywali się w kolejce do  jej przeczytania, a cel tego był taki, że zamiast ją kupować można było wypożyczyć za dowolną opłatą, a pieniążki zamiast na zakup - przekazywano na schronisko dla zwierzaków, postanowiłam również przeczytać tą książkę.  I choć nie uało mi się zapisać do jej wypożyczenia, to ją zakupiłam, a na schronisko i tak przekazałam niewielki datek jak również zakupiłam troche karmy dla kociaków i zawiozłam ją tam osobiście.


Ale wracając do książki, jeszcze nigdy nie miałam tak silnych emocji podczas czytania jakiejkolwiek książki jak właśnie podczas czytania "Kot Bob i ja".  Uważam, że ta lektura jest fenomenalna. 

"Pewnego chłodnego dnia James Bowen, uliczny muzyk, znalazł bezdomnego rudego kota skulonego na wycieraczce. James był wtedy niemalże na dnie – nie miał pracy i leczył się z uzależnienia od narkotyków. Nic dziwnego, że bał się wziąć odpowiedzialność za inne stworzenie. Zrobił to jednak – i zdobył najwierniejszego przyjaciela, który w zdumiewający sposób odmienił życie swojego pana… a potem poruszył ludzi na całym świecie."



To książka która pokazuje jak przyjaźń między człowiekiem i zwierzęciem przeradza się w niezwykłe uczucie, wspaniałą relację między dwoma istotami tak różnymi, a jednocześnie tak do siebie podobnymi,. 
Historii Jamesa i jego Przyjaciela nie można ominąć. 
Uważam, że każdy powinien przeczytać tą niezwykła opowieść o spotkaniu Jamesa i Boba, które zmieniło ich życie. 

Gdyby ktoś z Was był chętny to jestem w posiadaniu książki, którą z przyjemnością się z Wami podzielę. 
Aktualnie (11/11/2014) książka jest do wypożyczenia w Dublinie :) 
Za niewielki datek na cel charytatywny lub schronisko dla zwierząt,  udostępnię książkę zainteresowanym.

Z dnia na dzień coraz zimniej więc już w przyszłym tygodniu otulimy się cieplutkim szaliczkiem ;) 
Serdecznie zapraszam. 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 3 listopada 2014

Dookoła Hiszpanii...

***

Lista moich zadań coraz bardziej się skraca, co cieszy mnie niezmiernie, że udaje mi się realizować moje postanowienia.

Coprawda mam mały poślizg spowodowany moim niespodziewanym wyjazdem wakacyjnym, ale dzięki niemu udało mi się wykreślić kolejny punkt z mojej listy, ponieważ zwiedziłam miejsca, które zostały wpisane na światową listę UNESCO.

No to teraz wracamy wspomnieniami do wakacji!!! 
Zupełnie nie planowałam w tym roku żadnego urlopu, a tak się wszystko jakoś poukładało, że udało mi się jeszcze teraz - możnaby powiedzień na koniec lata, choć mamy już jesień - wyjechać na zasłużony odpoczynek do Hiszpanii (bo tam lato trwa cały czas). Ale czy to był odpoczynek? Ja to biegałam jak Struś Pędziwiatr czy Speedy Gonzales, ale ja tak właśnie odpoczywam ;).
A wszystko tak dość spontanicznie i niespodziewanie. Bo napisała do mnie koleżanka, z którą byłam w zeszłym roku na wakacjach w Maroku (tam sie poznałyśmy) i zapytała mnie "czy nie miałabym ochote pojechać z nią gdzieś na wakacje?". Jasne czemu nie. I zaczełyśmy szukć jakiejś ciekawej oferty. Było kilka różnych opcji ale wybrałyśmy wycieczkę - "Dookoła Hiszpani". 


No na pierwszy rzut oka wycieczka wydawała się dość intensywna, bo spore odległości do pokonania... i dość szybkie tempo zwiedzania, zwłaszcza na ilość obiektów jaką mieliśmy w programie, no i tylko 9 dni na to wszystko. Ale, że i ja i koleżanka nie lubimy siedzieć w miejscu - stwierdziłyśmy, że to jest to co chcemy. 
I uważam, że świetnie wybrałyśmy. Jestem bardzo zadowolona. Poznałam nowych, fantastycznych znajomych, widziałam przepiękny kraj i zaznajomiłam się troche z językiem hiszpańskim, który był dla mnie zupełnie obcy. Na początku czułam się totalnie zagubiona i zdezorienotwana jak tylko ktoś coś do mnie mówił po hiszpańsku, ale dość szybko zaczełam kojażyć co i jak.. i nawet po niedługim czasie byłam już w stanie samodzielnie zamówić sobie jakieś TAPAS i lampkę wina ;) - chyba sobie wezmę kilka lekcji tego języka bo naprawdę zaczoł mi się podobać i chyba jest dość prosty.
No i na dodatek w Hiszpanii jest kilka cudownych miejsc, które zostały wpisane na Listę Dziedzictwa UNESCO i udało mi się kilka z nich zobaczyć i odwiedzieć, a co za tym idzie? Zrealizowałam kolejne zadanie na mojej liście, czyli:

> Odwiedzić jedno lub 2 miejsca wpisane na liste UNESCO.

Szczęście mi dopisało, bo odwiedziłam ich aż 6!!! No więc chyba na najbliższych pare lat mam z głowy ;) 

1. Katedra Najświętszej Marii Panny w Sewilli
2. Historyczne centrum Kordoby 
3. Park Güell
4. Sagrada Família
5. Casa Batlló
6. Alhambra

Pierwszym przystankiem naszej wycieczki była Sewilla. Stolica i główne miasto Andaluzji. Sewilla to czwarte miasto pod względem wielkości w Hiszpanii. Uchodzi również za stolicę andaluzyjskiego "flamenko" - zjawiska kulturowego, związanego z folklorem andaluzyjskich cyganów - obejmuje muzykę, śpiew, taniec, strój i zachowania. W 2010 roku flamenko zostało wpisane na niematerialną listę dziedzictwa UNESCO. Miałam okazję wziąś udział w "wieczorku flamenko", gdzie podziwialiśmy ten niezwykle ciekawy, energiczny i dynamiczny taniec. 
W Sewilli znajduje się także przepiękna Katedra Najświętszej Marii Panny, która została postawiona w miejscu meczetu zbudowanego przez dynastię Almohadów w XVIw.. Katedra jest największym i jednym z najwspanialszych kościołów gotyckich na świecie. Robi ogromne wrażenie, a widok z jej wieży na całe miasto wręcz zapiera dech w piersi. 

Zdjęcia z innej perspektywy możecie zobaczyć na moim głównym blogu  >TUTAJ< 

Jak również relację z wycieczki po Hiszpanii - Sewilla i Cordoba > TUTAJ < 



W środku znajduje się grobowiec Krzysztofa Kolumba, oraz jego rękopisy w Bibliotece Kolumbijskiej (budynek przy dziedzińcu)


A widok z wieży i panorama miasta zachwycają z każdej strony ;)


 


Katedra została wpisana na Listę UNESCO w 1987 roku. 


Kolejnym przystankiem naszej wycicezki była Cordoba. 
Przepiękne miasto w południowej Hiszpanii również w regionie Andaluzja. 
Historyczne centrum Cordoby także zostało wpisane na Liste UNESCO w 1984 roku.
Puente Romano - czyli Most Rzymski, widać w tle zaraz za moją postacią ;) - to 16 łukowy most na rzece Gwadalkiwir.

Więcej zdjęć z Cordoby znajdziecie >TUTAJ<



Tu również znajduje się najbardziej znany meczet na świecie Mezquita pochodzący z VIII w., wielokrotnie przebudowywany ze słynną salą z lasem kolumn (zdjęcie poniżej). Mezquita jest największym byłym meczetem w Europie, a jego powierzchnia to ok. 23000m².  






Trzecim w kolejności zwiedzanym przez Nas zabytkiem wpisanym na Liste UNESCO był Park Güell w Barcelonie, zaprojektowany i stworzony przez Antoniego Gaudi. To wspaniałe miejsce, którego nie mogło nie być w planie naszej wycieczki. 

Więcej zdjęć i flimików o Barcelonie, znajdziecie >TUTAJ<


Zachwycające kształty, cudnie ułożone kolorowe mozaiki i najdłuższą ławke na świecie mierzącą 160 metrów długości, mogliśmy podziwiać w Barcelonie.













Również w Barcelonie znajduje się Sagrada Familia - Świątynia Pokutna Świętej Rodziny, kolejne cudo stworzone przez Antoniego Gaudi, gdzie fasada Narodzenia Pańskiego i krypta świątyni zostały wpisane w 2005 roku na światową listę dziedzictwa UNESCO.  





Antonio Gaudi - kataloński architekt i inżynier secesyjny słynący z wyjątkowych projektów zaprojektował także przebudowe budynku Casa Batlló - mieszczącego się także w Barcelonie i wyróżniającego się ciekawą formą oraz elementami zwierzęcymi takimi jak łuski rybie - ściany, szkielety i kości - balkony oraz dach przypominający skórę smoka.  




Ostatnim przystankiem naszej wycieczki wpisanym na Listę UNESCO była Alhambra.
Spacerując ogrodami Alhambry mieliśmy wrażenie jakbyśmy byli w tamtych czasach. Cudowna aranżeria, wspaniały klimat i przepiękne widoki. Również >TUTAJ< na moim głównym blogu możecie zobaczyć więcej zdjęć ze spacerów po Grenadzie.














Z pewnością wróce jeszcze do Hiszpanii, bo zachwyciła mnie w każdym calu. Madryt i Valencja to dwa miasta które zauroczyły mnie najbardziej. 


Moje zadania Projektu 16x16 skracaja sie z dnia na dzień, choć wciąż jeszcze połowa przedemna to staram się je realizować zgodnie z planem.


Dziekuje Wam za odwiedziny za to że tu zagladacie i jesteści  ze mna. 

Zapraszam juz za tydzien na recenzje książki o zwierzaku ;-) 


ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com