poniedziałek, 29 września 2014

Jesienna sesja zdjęciowa...

***
23-go września rozpoczeła się astronomiczna jesień. Natura maluje nam piękne pejzaże, kolorowe drzewa, liście w przeróżnych barwach, kwiaty kwitnące tylko jesienią, ale mamy też chłodne poranki i... ciepłe ubrania ;) 
No tak. Jesień przygotowuje nas na nadejście zimy. Dni coraz krótsze, słoneczka też już coraz mniej. 
Miałam szczęście, że udało mi się wybrać w słoneczne jeszcze niedzielne popołudnie na spacer do Ogrodu Botanicznego w Dublinie, bo pogoda z dnia na dzień już coraz bardziej jesienna - a może powinnam napisać typowo "irlandzka"? ;) 
(jeśli macie ochotę pooglądać sobie więcej fotek  z Orgodu Botanicznego w okresie letnim - zapraszam na mojego drugiego bloga >TUTAJ< ) 

Jesienna sesja zdjęciowa to kolejne zadanie wyznaczone do realizacji wg mojego Projektu 16x16
Na pozycji #11: 

"Zrobić sesje jesiennych zdjęć (minimum 10 zdjęć) w dowolnym klimacie".

No więc złapałam aparat fotograficzny i nie marnowałam niedzielnego popołudnia ;) 
Wskoczyłam w wygodne czerwone trampeczki i ruszyłam w drogę.



Wyznaczonych miałam minimum 10 zdjęć w realizacji tego zadnia, no ale jak to zazwyczaj bywa na sesjach zdjęciowych.. zwłaszcza kiedy jest co fotografować zdjęć jest więcej... dużo więcej... 

Uwielbiam kiedy robiąc zdjęcia słonce oświetla obiekty które fotografuje.. albo przebija się przez liście drzew tworząc magiczną atmosfetę. Efekt zdjęć jest niesamowity. I choć może moje zdjęcia tego nie oddają aż tak dobrze, bo nie mam takiego doświadczenia w fotografii to i tak uważam że są świetne. A Wy co o nich sądzicie?








Kolory jesieni są tak intensywne i przyciągające, że czasami ciężko oderwać od nich oczy. Zwłaszcza przy tak cudnych kwiatach kwitnących tą porą roku.. 



Patrząc na nie i inspirując się barwami czy kształem już mi chodzą po głowie różne projetky. Chyba zaraz złapię za jakieś szmatki, albo filc i stworzę kilka kwiatów broszek na wzór tych przecudnych Dalii. A Wy nie macie ochoty czegoś stworzyć? 

Wszystkie zdjęcia z tej sesji możecie zobaczyć na moim drugim blogu, o którym już wcześniej wspominałam IRELAND IN MY EYES >TUTAJ< 


Moja jesienna sesja zdjęciowa zaliczona! :) 
Czas na kolejne zadanie, które pokaże Wam już za tydzień. 
Moje zmagania z szydełkowymi kwadratami (granny square).

ZAPRASZAM!!!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 22 września 2014

Dziergamy szydełkiem...

***
Witajcie moi Drodzy.

Jak tam Wasze porządkowanie szaf i dietki oraz zrzucanie zbędnych kilogramów?
Mam nadzieję, że radzicie sobie dobrze.

Dziś chcę Wam pokazać efekty pracy z moją Koleżanką, którą chciałam naczyć posługiwać się szydełkiem. 
Koleżanka nie wyraziła zgody na publikację jej zdjęcia oraz ujawnienia imienia, dlatego na jej określenie posługiwała się będę słowem "Koleżanka".

Do tego przedsięwzięcia wszystko wcześniej sobie przygotowałam, prościutkie tutoriale i wzory jakich mogę ją nauczyć, całą reklamówkę różnych wełenek i szydełka różnych wielkości oczekiwały na tą chwilę. Zaplanowałyśmy na to cały weekend czyli sobota i niedziela włącznie. 
W tym właśnie celu spakowałam się w małą walizkę i pojechałam do Koleżanki, która mieszka 50km dalej. Nie mogę powiedzieć, że się nudziłyśmy, bo nie było na to czasu ;) choć ja bardzo potrzebowałam takiego wyjazdu, bo i odpoczełam i świetnie się bawiłam! 
Miło spędziłyśmy sobotnie popołudnie na shoppingu, gdzie oczywiście nie mogłam się opanować przed kolejnym zakupem różnych wełenek do kolejnych moich projektów jakie mam w planie, a wieczorem zabrałyśmy się za odhaczenie kolejnego punktu z mojej listy 16-stu projektów do końca roku


Również można powiedzieć, że ponownie wróciłam do zadania nr.9, ponieważ zmotywowałam Koleżankę do porządków w jej szafie i wywaliłyśmy wszystko co się w niej znajdowało, poukładałyśmy na nowo i odrazu jakoś się tak przejrzyściej zrobiło.







A wyniosłyśmy chyba dwie pełne reklamówki ciuchów do oddania, które były za małe, choć w przypadku Koleżanki to "za duże", bo waga zleciała jej i to sporo więc wszystko na niej wisiało... Po naszych porządkach zrobiło się dużo miejsca na nowe szmatki, które już na drugi dzień zostały zakupione i uzupełnioniły lukę w szafie :) 

Następnym moim zadaniem na 13-stej pozycji projektu 16x16 jest:

"Nauczyć znajomą/znajomego jednej dowolnej techniki rękodzieła jaką wykonuje swoje prace". 

W moim wypadku jak wspomniałam już wcześniej postanowiłam, że będzie to szydełkowanie. No i się zaczeło! ;) Wyciągnełam z walizki potrzebne do tego sprzęty i zabrałam się za dzierganie prościutkiego kwadratu (granny square). Koleżanka uważnie się przyglądała, obserwowała i z podziwem tylko kręciła głową. - "Nie ma szans, ja tego nie zrobie" - uwagi z jej strony wcale mnie nie zniechęcały. To jeszcze raz. Powtórka. -"Patrz uważnie i zaraz Ty będziesz robić tak samo..." Po chwili wzieła do ręki szydełko i włóczkę.. popatrzyła na nie z niechęcią i stwierdziła :  - "Chyba bym ku...cy dostała jakbym miała tak liczyć oczka i wbijać je tak równiutko. O nie.. sorry Madzia, ale to nie dla mnie". Hmm.. no cóż nie będe jej na siłę do czegoś zmuszała i namawiała, bo jak ktoś nie chce to gorzej niż by nie mógł. No więc dobrze że byłam przygotowana na taką ewentualność i w zastępstwie przywiozłam ze sobą jeszcze jedną rzecz. A mianowicie zestaw gumeczek Loom-bands. 


I to już zainteresowało Koleżankę, która z większym entuzjazmem i chęciami przystąpiła do tworzenia pierwszej bransoletki. Zaczełyśmy od bardzo prościótkich wzorów. Widząc że Koleżance idzie coraz lepiej, przeszłyśmy do bardziej skomplikowanych.




Była zachwycona!!! Siedziałyśmy do 5:00 rano i tak czas nam leciał. Ona dłubała bransoletki loom, a ja dziergałam na szydełku i tym samym realizowałam (wciąż realizuje) mój kilejny projekt który jest na pierwszej pozycji mojego planu. Pled wykonany na szydełku...
Ale o tym już za tydzień. 

Jakby nie było podczas wykonywania bransoletek loom także używa się szydełka, żeby łatwiej było przeplatać te gumeczki, tak że można śmiało powiedzieć, że szydełko było w ruchu ;) 
I tym sposobem nauczyłam Koleżankę nowej techniki dziergania, choć teraz to każde dziecko już to chyba potrafi, bo gumeczki są bardzo popularne. Wiec kolejne zadanie na mojej liście uważam za zaliczone. 
Zostało ich jeszcze 13, choć niektóre są cały czas w trakcie realizacji. Jednak muszę się trochę sprężyć bo czas ucieka, a idzie mi to troche w żółwim tempie. Chyba za dużo sobie tego wszystkiego nagromadziłam. 



Za już za tydzień zapraszam na moją jesienną sesje zdjęciową.... 



ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com





poniedziałek, 15 września 2014

DIETA...

***
Będzie dłuuuuugo.. ale i smacznie, więc może zanim rozpoczniecie to zróbcie sobie dobrą herbatkę, przygotujcie miseczkę z pokrojoną marchewką do chrupania albo jakieś owocki i wygodnie zasiądźcie do mojego wywodu o diecie.

*** 

Każda w Was napewno już robiła sobie nie jedną dietę z efektami bardziej czy mniej zadowalającymi. Ale czy udało się Wam zatrzymać wagę tak na dłużej.. bez efektu jojo? 
Nie jednokrotnie udało mi się zrzucić trochę kilogramów, a po chwili znów przybrać na wadze, a czasami nawet ją przekroczyć o tą wyjściową od której zaczynałam. 
Tym razem mam nadzieję, że efektu jojo nie będzie, bo mam na to zapewnienie mojej dietetyczki, a na diecie jestem już aktualnie od kwietnia 2014. 
Docelowo miało być 15kg. do zrzucenia.. Dużo-niedużo... Troche to jest zwłaszcza, że zaczynałam to już odczuwać, a mój kręgosłup, nogi i kondycja odmawiały mi posłuszeństwa nawet podczas krótkiego spacerku. 
15 kg. nie wydaje się dużo.. ale jednak tyle nadwagi miałam według mojej dietetyczki z którą jestem w stałym kontakcie i dzięki której, a właściwie to dzięki dietkom jakie mi przygotowuje, odpowiednim posiłkom, ćwiczeniom jakie wykonuje i piciu 2-3 litrów wody dziennie!!! od kwietnia zrzuciłam już 12kg!!! SUKCES!!! Zostały jeszcze 3kg.. choć chciałabym pozbyć się 5kg. Nie jest to może dużo w przeciągu tak długiego czasu (6 miesięcy 12kg.), ale tu nie chodzi o drastyczne zrzucanie kg. tylko o nawyki żywieniowe i zdrowe pozbycie się nadwagi. 

Tak że kolejne moje postanowienie, które sobie wyznaczyłam w punkcie drugim mojej listy ma duże szanse na ukończenie i to już w niedługim czasie. 


Zakończenie diety przewiduje na koniec października, później będzie wyprowadzanie z diety, choć nawyki żywieniowe już zostały wpojone w moją głowe, bo nauczyłam się jak jeść, co i kiedy. 
Coraz lepiej zaczełam się czuć, dużo lepiej wyglądać.. i kondycja wraca do coraz lepszej formy. 
Naprawde uważam to za swój wielki sukces! 

Po problemach jakie miałam z kręgosłupem i jeszcze z początkiem tego roku parażliżem rąk jaki był spowodowany uszkodzeniem jednego z kręgów przykręgosłupowych moja waga i ciało zaczeło przybierać na wadze coraz więcej i więcej. Stres, brak ruchu i obżeranie się słodkościami, których niepotrafiłam sobie odmówić, zajadanie smutków i depresja w jaką wpadłam, pogłębiały się coraz bardziej. A nie mając nad tym kontroli, ani nikogo kto byłby w stanie zwrócić mi na to uwagę, nie odmawiałam sobie niczego. 
Jedzenie Take-Away (czyt.tejkełejów - czyli na wynos), objadanie się czekoladą, którą poprosu kocham i nie wyobrażałam sobie dnia bez niej ( dziś przyznam szczerze i uczciwie że od maja nie zjadłam ani kawałeczka =) ), brak ruchu, siedzenie w domu przed TV czy komputerem rosły w siłę. Aż do momentu... kiedy na święta Wielkanocne pojechałam do Polski i moja Mama załamała ręce :( "Dziecko... jak ty wyglądasz???" Wtedy się opamiętałam!!! No faktycznie... JAK??? Strasznie!!!! 
Weszłam na wagę i sama załamałam ręce :( 
Postanowiłam że coś z tym muszę zrobić. Znalazłam odpowiedniego dietetyka do którego się wybrałam i odbyłam dłuuuugą i szczerą rozmowę z Panią Magdą, która obiecała mi że wyciągnie mnie z tego i odmieni moje życie. 
I tak się zaczeło. Na początku przyznaję było ciężko. Jak usłyszałam czego mi nie wolno, kategorycznie zabroniono jeść i z czego muszę zrezygnować... to się załamałam.  Stwierdziłam że nie dam rady. No jak to NIE WOLNO? A do tego jeszcze minimum te 2 litry wody dziennie, WODY samej, czystej.. nie tej w herbacie, kawie czy coś.. to nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. Przecież nie da się tyle wypić w ciągu dnia. Zwłaszcza dla mnie gdzie ja naprawde piłam jej niewiele. Pomijając 2-3 kubki kawy dziennie, jakieś słodkie napoje gazowane itp.. woda była dla mnie nie do przełknięcia. To teraz jest to główny i podstawowy składnik mojej diety! Piję dużo wody ok.2-3litrów dziennie, a 1,5 litra dziennie to minimalna dawka jaką przyswajam. Tak że da się!! Naprawdę, trzeba tylko chcieć.
Waga zaczeła ładnie lecieć w dół, co z każdym dniem dodawało mi skrzydeł i motywowało do kolejnych kroków i wprowadzania coraz to większych zmian żywieniowych. Odstawiłam frytki (które też uwielbiałam) wiele potraw smażonych na głębokim oleju i słodycze. Oczywiście to wszystko stopniowo, zastępując je różnymi warzywami, owocami i innymi rzeczami które dostarczały mojemu organizmowi zapotrzebowanie na różne minerały i pierwiastki, które wcześniej zaspokajałam właśnie tymi niezdrowymi i tłustymi rzeczami, aż w pewnym momencie poczułam, że już ich nie potrzebje. Zupełnie przestałam myśleć o czekoladzie, która tak poprawiała mi nastrój, czy lodach które spożywałam wieczorem oglądając jakiś film.. Czuje się syta i zapokojona tym co mam w diecie.  
A co jest najważniejsze jeszcze w tym wszystkim? Spożywanie posiłków regularnie i przynajmniej 5 posiłków dziennie. Czyli co 3 godziny. 

No i tak rano o 8:00 rozpoczynamy śniadanie: filiżanka kawy lub herbaty bez cukru i opcjonalnie np: 2 kromki pieczywa z białym serkiem philadelphia lub serek homogenizowany lub 2 plasterki wędliny drobiowej lub z dżemem/konfitura light lub jajko na twardo lub pomidor, ogórek, papryka czy inne jakieś warzywo... opcji jest sporo.
Ale odpada ser żółty, boczek, parówki, więcej niż 2 żółtka na tydzień, sery pleśniowe.  

O 11:00 drugie śniadanie - naturalny jogurt i jakiś owoc, lub szklanka soku z pomarańczy lub szklanka truskawek albo jagód.

O 14:00 lunch/obiad: i tutaj opcji jest mnóstwo, przepisów tysiące. Posiadam fajną książkę z przepisami i kilka dietek od dietetyczki więc jak ktoś byłby zainteresowany to mogę podesłać kilka prościutkich przepisów, bo nie będe w stanie ich tutaj wszystkich zamieścić. Ale podam Wam tutaj dwa albo 3 różne przepisy.
Jeśli chcecie więcej, dajcie znać w komentarzu to postaram się coś jeszcze napisać może w kolejnym wpisie :) jeśli będzie zainteresowanie.  

A teraz przepisy:  

1. CUKINIA NADZIEWANA

Składniki: 1 duża cukinia, 150g.drobiowego mięsa mielonego, 1/2 papryki czerwonej i 1/2 papryki zielonej, jajko, cebula.
Sos: 2 dojrzałe pomidory lub 1/2 puszki pomidorów, kostka warzywna (bulion), jogurt naturalny. 

Sposób przygotowania:
Cukinię przekroić wzdłuż na pół i wydrążyć środek, ale tak by 0,5-1cm. miąższu zostało przy skórce.
Mięso wymieszać z jajkiem. Paprykę, cebulę i wydłubany środek cukini pokroić w drobniutką kostkę. Wszystko zeszklić na patelni z 1 płaską łyżeczką oliwy. Mięso wymieszać z warzywami. Nadziaćfarszem cukinie. Blachę wyłożyć folią aluminiową, na tym ułożyć cukinię. Piec tak długo, by mięso się upiekło a cukinie zmiękły. 

Przygotowanie sosu: 
Wrzucić kostkę warzywną do 300ml wody, podgotować. Pomidory podsmażyć i wrzucić do bulionu, chwilkę podgotować, po odstawieniu garnka dodać kilka łyżek jogurtu naturalnego. 

***************

2. KURCZAK NA OSTRO (3-4 porcje na 2 dni) 

Składniki: 1 podwójna pierś z kurczaka, 2 ząbki czosnku, kilka kropel tabasko lub ostra papryka, łyżka oliwy z oliwek.

Sposób przygotowania: Pierś umyć, podzielić na porcje, ułożyć w misce, zalać łyżką oliwy, wcisnąć czosnek i skropić tabasko lub posypać ostrą papryką. Odstawić na ok.30 min.do lodówki. Następnie położyć na rozgrzanym grilu lub w piekarniku i piec ok. 20 min. 

***************

3. ZUPA CHIŃSKA (moja ulubiona!!!) 

Składniki: 150g piersi z kurczaka, 05łyżeczki imbiru, kostka rosołowa, 6-8 średnich pieczarek, 1/2 kapusty pekińskiej.

Sposób przygotowania: Pierś z kurczaka pokroić w kostkę, podsmażyć na łyżce oliwy razem z czosnkiem i 1/2 łyżeczki świżego startego imbiru. Dodać 1/2 litra bulionu na kostce rosołowej i gotować ok 12-15min. Następnie dodać pokrojone pieczarki i kapustę pekińską. Zupę doprawić sosem sojowym i posypać szczypiorkiem z dymki.  

***************

O 17:00 podwieczorek: mały jogurt naturalny z jakimiś otrębami, z siemieniem lnianym czy owocami lub szklanka soku pomidorowego lub koktajl owocowy na bazie maślanki.

O 20:00 ostatni posiłek - kolacja: tutaj też opcji jest sporo;
Jajecznica na pomidorach lub omlet ze szpinakiem, pieczarkami i czosnkiem lub sałatka z cukini i kalarepy lub chuda ryba dowolnie przyrządzona lub 1/2 porcji obiadowej (np. tego co przygotowaliście na obiad/lunch). 

Oczywiście sama dieta bez ruchu i ćwiczeń niewiele nam da. Tak że pamiętać trzeba o wykonywaniu ćwiczeń fizycznych dostosowanych do swoich możliwości (np. godzina spaceru dziennie, pół godziny pływania czy ćwiczenia w klubie fitness) 

Jeżeli poczucie głodu pozostaje po spożyciu posiłków, należy pić herbatę niesłodzoną lub jeść świeże warzywa. 

Posiłki powinny być spożywane regularnie, bez dodatkowego dojadania pomiędzy wyznaczonymi godzinami. 

Odpowiedni sposób przyrządzania potraw to: grill, opiekanie na ruszcie, podgrzewanie w kuchence mikrofalowej, gotowanie na parze, pieczenie w piekarniku, gotowanie, duszenie, przyrządzanie w sosie własnym lub w papilotach. 
Dziennie dopuszcza się spożycie maksymalnie 2 łyżek oliwy z oliwek w potrawach. Należy unikać potraw smażonych i tłustych! 



O dietach i zaleceniach żywieniowych można by pisać i pisać.. 
napewno znacie zasady i wiecie jak się do tego zabrać, bo każdy indywidualnie zna swój organizm i wie czego mu potrzeba. 
Dlatego dostosowanie dla siebie odpowiedniej diety jest indywidualną sprawą każdej z Was. Jeśli nie wiecie jak się do tego zabrać to idźcie do dietetyka, technika żywienia czy poczukajcie w internecie jakiegoś  ośrodka odchudzania gdzie ktoś może Wam poradzić co i jak zrobić i od czego zacząć. 
W większości ośrodków takie porady bądź pierwsze wizyty czy konsultacje są bezpłatne, płacicie już za konkretne ustawianie i dostosowanie diety do waszych potrzeb, bądź za suplementy które dostajecie do waszych diet. Wystarczy tylko, że sobie uświadomicie to, że są ludzie którzy pomogą Wam w tym abyście lepiej się czuły i świetnie wyglądały. Trzeba tylko chcieć i zrobić krok w przód.    

Życzę Wam, aby z każdym kęsem, łykiem wody i spacerowym krokiem gineły zbędne kilogramy z uśmiechem na twarzy, a dieta była przyjemnością, a nie drogą przez mękę. 


Jeśli i Wy chcecie się podzielić ze mną swoimi zmaganiami z dietą zapraszam do dodania poniżej swojego linku do Waszego bloga. Z przyjemnością Was odwiedzę i poczytam o waszych dietkach.
Dziekuje. 

A teraz jeszcze dla odprężenia.

"Dieta, ahh dieta koniec hurtem czas na detal" i niech to będzie waszym mottem przewodnim ;)



Zaglądnijcie jeszcze tutaj tak dla ciekawostki, żeby przekonać się jak krótka jest nasza doba aby wprowadzić w nią wszystko to co byśmy chcieli ;) 

A już za tydzień pokażę Wam jak nauczyłam koleżankę posługiwać się szydełkiem... no może nie dosłownie szydełkiem, ale sprzętem który do szydełka jest podobny ;) 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com


poniedziałek, 8 września 2014

Porządki w szafie...

***
Porządki zazwyczaj robimy na wiosne. No właśnie, a u mnie zaczeły się troszkę później, choć lepiej późno niż wcale. Prawda?
Ale zaraz wyjaśnie o co chodzi. Postanowiłam przystąpić do PROJEKTU "16 na 16". Czyli 16 zadań na 16 tygodni. A czemu akurat na 16? Ponieważ do końca roku pozostało właśnie tyle tygodni i w tym czasie bardzo chciałabym zrealizować moje zaległe projekty i zadania, które sobie wyznaczyłam do wykonania w tym jeszcze roku. Wyzwania są niektóre proste, niektóre bardziej skomplikowane i wymagające więcej poświęcenia, ale wierzę że mi się uda i zakończe moich 16 projektów jeszcze w tym roku. Taki mam przynajmniej zamiar.
No więc wracając do porządków, to jedno z zadań które sobie wyznaczyłam w moim PROJEKCIE DO KOŃCA ROKU 2014.


Na mojej liście jako zadanie nr 9 jest :

"Uporzadkować szafe i pozbyć się rzeczy w których nie chodzilam od roku!!!"


I od tego właśnie zaczełam!

Porządkowanie szafy zajeło mi niewiele czasu, bo w sumie to jeden wieczór :).
Najpierw wszystko z niej wyciągnełam.. poźniej wszystko posegregowałam, krótki rękawek, długi rękaw, sukienki, bluzeczki itp... no i troszke rzeczy się znalazło, które zostały zapomniane, albo zagineły gdzieś w akcji, nawet kilka jeszcze takich z metkami, zakupionych i schowanych się odnalazło.

 




Ostatecznie niewiele rzeczy zostało z niej wyrzuconych, bo niedawno się przeprowadzałam i to już wtedy zrobiłam wstępną selekcję ubrań i się ich pozbyłam, ale fajnie że odświeżyłam sobie pamięć o tym co mam i zrobiłam przegląd ciuchów przypominając sobie o bluzeczkach które jeszcze teraz na "koniec lata", a może powinnam już powiedzieć "wczesną jesień" mogę założyć i cieszyć się z ich posiadania.
Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo przywiązuje się do moich rzeczy. Zwłaszcza garderoby. Jakoś ciężko mi czasami rozstać się z ukochanymi jeansami, które są już przetarte w kroku, kupuje łatki i je przyszywam, albo ceruje...  czy ulubioną bluzeczką, która ma już plamę po sosie, czy zupie pomidorowej i nie da się jej usunąć. No ale cóż wszystko ma swój kres.
Choć ostatnio zabrałam się za szycie i przerabiam, albo wykorzystuje teraz te moje ubranka jako szmatki czy materiały na podszewki, zabawki czy inne rzeczy z których mogę stworzyć coś równie fajnego i przydatnego.
Tak właśnie postała niedawno eko-torba gdzie z sukienki, która okazała się za mała (a do tego dojdziemy w kolejnym poście gdzie będziemy zrzucać zbędne kilogramy ;) i pozbywać się tych stworków w szafie zwężających nasze ubrania ;) ale to za tydzień..) uszyłam podszewkę do torby. Sukienka była ok, choć tak jak piszę - za mała i to sporo!!! nie wiem jak to się stało.. to idealnie nadała się do tego co potrzebowałam w danym momencie.


A uszytą torbę możecie zobaczyć >> tutaj<<

Także jedne z moich jeansów które już mocno były "wychodzone", że je tak określe...  znalazły swoje nowe przeznaczenie i dostały drugą szansę. 

Tym razem na torbę do jogi :) którą możecie zobaczyć >>tutaj<< 

I już jedno zadanie z mojej listy mogę śmiało już odhaczyć. 
Zadanie porządkowania szafy zaliczam jako zakończone! 
Teraz zabieram się za dietę i odchudzanie :) (bo to troszke czasu potrzeba żeby zrzucić tych parę kilogramów), to punkt drugi moich zadań, ale do niego jeszcze kilka razy bedziemy wracać.

Mam kilka fajnych przepisów na dietki (specjalnie przygotowane przez dietetyczke!!!) które mam nadzieję spodobają się i Wam, a powiem tylko tyle, że naprawdę dużo pomagają i są bardzo smaczne. Więcej o dietkach już w następny poniedziałek.

Pozdrawiam i zapraszam!


A jak tam Wasze porządkowanie szaf??? 

Czekam na Wasze poczynania w podjęciu powyższych zadań... 


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME



 










niedziela, 7 września 2014

Wyzwanie 16 na 16 czyli "16 PROJEKTÓW DO KOŃCA ROKU"

***

Zastanawialiście się kiedyś nad tym czy Wasze życie idzie zgodnie z planem jaki sobie założyliście?
Macie ułożony jakiś plan, badź listę wg.której planujecie wasze kroki, kolejne dni, czy waszą przyszłość?
Chyba każdy ma jakiś plan albo schemat na życie. Niestety nie zawsze idzie on tak jakbyśmy chcieli. Wciąż napotykamy na swojej drodze jakieś niespodzianki, które powodują, że musimy podjąć kolejne nowe wyzwanie czy zmodyfikować w danym momencie naszą odpowiednio zaprojektowaną konstrukcje.
Ale to jest właśnie w tym wszystkim najciekawsze!!! Podejmowanie nowych decyzji, spontaniczne wyjazdy, życie z dnia na dzień. Oczywiście na dłuższą mete tak się nie da...ale czasami to właśnie te zmiany powodują, że nasze życie nabiera smaczku.

Z początkiem roku zawsze robimy sobie postanowienia, co na ten rok chcemy zrobić, podejmujemy jakieś wyzwanie i staramy się dotrwać w nim do końca... ale czy to się udaje? No właśnie. W połowie roku niejednokrotnie zapominamy o naszym nowo-rocznym postanowieniu, a z końcem roku przypominamy sobie o nim ponownie, przypominamy sobie o kolejnym nieudanym badź nieukończonym zadaniu i utwierdzamy się w przekonaniu, że z nadzieją rozpoczniemy je w kolejnym Nowym Roku... I tak w kółko. Nasze życie toczy się do przodu bardziej lub mniej poukładane, zaplanowane czy poprostu haotyczne według jakiegoś znanego lub nieznanego nam planu. Ale jakże dumni jesteśmy kiedy udaje nam siędoprowadzić do końca nasze postanowienie i z dumą powiedzieć: "Udało mi się!!!". 

Ja jakoś zawsze staram się mieć jakiś plan na życie, choć niejednokrotnie nie idzie on wg tego co zaplanowałam. Dlatego często żyje chwilą. Moje plany nieraz zawiodły bądź uległy drastycznym zmianom i postanowiły iść zupełnie inną drogą, a ja musze się do nich dostosować choć wiem, że to nasze decyzje powodują te zmiany.. i to my jesteśmy za nie odpowiedzialni.

Dlatego bardzo chciałabym jeszcze w tym roku zrobić kilka rzeczy, które chodzą mi po głowie od jakiegoś czasu, na które nie miałam do tej pory wolnej chwili, gdzieś mi umkneły czy zostały zapomniane. Chciałabym wprowadzić kilka zmian w moim życiu, niewielkich, takich które przyniosą coś pozytywnego, miłego i przyjemnego dla mnie i dla otaczającego mnie świata. 
I w tym celu postanowiłam zrobić tutaj liste takich rzeczy. Mam nadzieję, że to pomoże mi uporządkować choć troche moje życie, wprowadzi troche nowości i ciekawostek w to co do tej pory robiłam, no a przede wszystkim zmobilizuje mnie do zamknięcia niektórych tematów, zakończenia rozpoczętych projektów i prac które zalegają gdzieś w kącie i czekają na dokończenie.

Do końca tego roku zostało jeszcze 16 tygodni i kilka dni.
Mój projekt będzie zawierał wiec 16 różnych zadań, większych bądź mniejszych, bardziej lub mniej pracochłonnych.

16 zadań na 16 tygodni - średnio 1 zadanie na tydzień. Oczywiście nie znaczy to, że musze wykonać co tydzień jedno zadanie... może być ich więcej lub mniej albo wcale. Zależy od mojego podejścia, chęci i weny twórczej ;-)
Ale w każdy poniedziałek będe robiła podsumowanie z realizacji i wdrażania mojego planu w życie.
To również będzie mnie mobilizowało do systematyczności, która nie jest moją mocna stroną i realizacji moich projektów w miarę regularnie.

Również chciałabym Was zachęcić do udziału w podobnym projekcie, które same sobie przygotujecie, według waszej listy, bądź skożystały z tej mojej jeśli oczywiście ona Wam odpowiada.

Będzie mi bardzo miło i dużo raźniej w realizacji mojego Wyzwania - PROJEKTU DO KOŃCA ROKU. 

Chętnych proszę o zostawienie komentarza poniżej żebyśmy wspólnie mogli się wspierać, a wszystkich pozostałych obserwatorów zachęcam do dopingu i mobilizacji w działaniu.
Oczywiście możecie dołączyć do projektu w dowolnym momencie jego trwania - to jest od dnia 08/09/2014 do 29/12/2014.

Również w każdy poniedziałek (zaczynamy od 08/09/2014) będzie się pojawiał wpis gdzie będzicie mogli dodawać za pomocą "żaby" inlinkz linka do Waszego posta którym zechcecie się podzielić ze mną bądź innymi, swoimi zmaganiami, pracami czy osiągnięciami z podjętego projektu. Pamiętajcie że link dodać możecie tylko przez 33 dni od momentu pojawienia się poniedziałkowego wpisu, po tym czasie możliwość dodania linku będzie już niemożliwa. Po zamknięciu inlinkz możecie natomiast pozostawić link w komentarzu.

/Lista zadań została przygotowana zupełnie przypadkowo, więc kolejność wykonywanych projektów-zadań jest dowolna. Oczywiście są takie na które trzeba poświęcić więcej czasu niż jeden dzień, tydzień czy miesiąc.. jak np. zrzucenie zbędnych kilogramów ;) czy wydzierganie narzuty, której wiadomo, że nie zrobimy w jeden wieczór.

A oto 16 PROJEKTÓW DO KOŃCA ROKU 2014:







3. Upiec kruche ciasteczka i udekorować je lukrem.











14. Poświęcić jeden dzień na wolontariat w schronisku dla zwierząt bądź dowolnej organizacji non-profit czy pomóc sąsiadom w porządkowaniu ogródka, zrobieniu im zakupów, wyprowadzeniu psa itp.

15. Zrobić coś szalonego, zwariowanego, wymarzonego od lat, coś na co nie mieliśmy do tej pory odwagi, coś co zapadnie nam w pamieci na długooo..

16. Zaprosić przyjaciół na obiad pt: Kuchnia Chińska, Kuchnia Grecka, Kuchnia Węgierska, Kuchnia Włoska, ...itp.

****************************

A tu mała ściągawka dla chętnych w podjęciu wyzwania razem ze mną. Możecie umieścić banerek u siebie na pasku bocznym i odhaczać zrealizowane zadania. 




**************************


Jeśli ktoś ma ochotę razem ze mną podjąć to wyzwanie to serdecznie zapraszam do zabawy.

Jest ktoś chętny?

Zaczynamy od jutra czyli od poniedziałku 8 września 2014.

ZAPRASZAM!


MAJALENA FAR AWAY FROM HOME
www.majalenafarawayfromhome.blogspot.com



środa, 3 września 2014

Nowy ŚWIAT...

***
Tęsknie za domem. Tesknie za Moja Mamą, młodszą Siostrą i za moim kotem.
Tęsknie za zapachem porannej kawy pitej w towarzystwie Mamy... za popołudniami spedzanymi wspólnie przed TV czy w kuchni przygotowując wspólnie posiłek albo przy szydełku czy innych rękodzielnych pracach razem z Mamą, za wieczorami z rodziną przy lampce czerwonego wina i długimi rozmowami o problemach życia codziennego....
Tęsknie za domem, za znajomymi, za moim rodzinnym miastem Kraków.
Po kilku latach przebywania poza granicami Polski (od 2006 roku) tęsknota odzywa się z każdym dniem, bardziej lub mniej w zależności co robie z kim jestem i o czym myśle.


Kiedyś pisałam pamietnik.. na kartki papieru przelewałam swoje uczucia, przeżycia czy momenty, które były dla mnie ważne i chciałam je zatrzymać/uwiecznić na dłużej.

Teraz kiedy jest doba internetu i prawie wszystko znajduje się w elektronicznej formie, również i ja postanowilam tu dorzucic kilka swoich kropli do tego ogromnego "morza wiedzy i informacji" jakim jest internet. Choć może wiedza to będzie żadna, a tylko jakieś tam bazgroły czy nieistotne wypociny z życia jakiejś istotki, jednej z tysiąca, miliona czy miliarda ....istot żyjących obecnie na Ziemi i chcącej się z Wami podzielić tymi momentami dla niej istotnymi.
Nie wiem na ile mi to wyjdzie i czy sprostam oraz czy będe w stanie dzielić się z Wami tym wszystkim co do tej prory było "tylko moje", ale czasami czuje sie taka mała i samotna w tym całym świecie, że potrzebuje od Was słów wsparcia, pociechy czy poprostu samej obecności i świadomości że jesteście ze mną choćby duchowo. Poprostu potrzebuje podzielić się z "kimś" nawet jeśli jest to ktoś obcy, ktoś kogo zupełnie nie znam.. to wiem że jest, wiem że "TY" jesteś i to czytasz :)


Mam naimię Magdalena - nick Majalena. 

Mieszkam aktualnie w Irlandii od 2006 roku.
Prowadzę już kilka innych blogów z rękodziełem, pocztówkami ze świata, z podróży po Irlandii, DIY czy modą, ale chciałabym mieć też taki swój kącik "JA I MÓJ DZIEŃ", Moje przemyślenia, Moje radości, smutki i złości, Moje chwile czy poprostu Mój Świat - świat w którym żyje teraz daleko od domu rodzinnego, świat który mnie otacza i świat który daje mi nowe możliwości i nowy DOM.


Ci z Was, którzy mnie już znają z innych moich blogów, częściowo wiedzą o mnie "co nie co" choć może nie do końca i nie wszystko...  bo tego to chyba nawet ja sama nie wiem ;-) , a nowych obserwatorów i zaglądających tutaj ZAPRASZAM w moje skromne progi do poznania Mojego nowego świata w którym żyje  DALEKO OD DOMU.




MAJALENA FAR AWAY FROM HOME