piątek, 27 października 2017

Zostaw kanapę i zrób coś dla innych...

***

Podczas Światowych Dni Młodzieży w Polsce w lipcu 2016, papież Franciszek powiedział do zgromadzonej młodzieży: 

- "Kochani młodzi, nie przyszliśmy na świat, aby "wegetować", aby wygodnie spędzić życie, żeby uczynić z życia kanapę, która nas uśpi; przeciwnie, przyszliśmy z innego powodu, aby zostawić trwały ślad" -

... i tak właśnie też zaczęłam robić. 

wtorek, 14 marca 2017

Wyjazd do OSLO z nieznanymi znajomymi...

***

Minoł rok od mojego ostatniego wpisu tutaj...
Jednak aktywnie bloguję i zajmuję się moim drugim blogiem DIY czyli Zrób To Sam na którego serdecznie zapraszam. 

Wciąż zamieszkuje Zieloną Wyspę (czyli Irlandię), a z Nowym Rokiem 2017 postanowiłam trochę pozwiedzać i pojeździć po świecie.. 

Zaraz w pierwszych dniach Nowego Roku 2017, decyzja padła na Mediolan / Włochy.. jednak to dopiero w kwietniu i na dodatek w Wielkanoc.. ale bilety już zakupiłam, hotel zabukowałam.. i oczekuje. 

piątek, 4 marca 2016

Mój drugi DOM...

***

Ależ ten czas leci.. nawet nie wiem kiedy upłyneło 10 lat jak mieszkam w Irlandii.

W 2006 roku, 25 maja - dzień przed Dniem Matki - pamiętam jak dziś.. kiedy świętowałyśmy ten dzień bo następnego dnia byłam już na Zielonej Wyspie - wyleciałam do Irlandii, tak o.. na chwile.. zaledwie na pare miesięcy, tylko na okres wakacji żeby sobie "dorobić".

Wakacje się skończyły, mineły 3 miesiące, potem kolejne 3, rok, dwa lata... i tak jakoś zleciało.

Zostałam i tu znalazłam swoje miejsce na ziemi.



piątek, 4 września 2015

Koniec.. czy początek...?

***

Oj długo mnie tu nie było..

Jakoś tak się zajęłam rękodziełem, moimi dłubankami i tak czas szybko zaczął lecieć.. nawet nie wiem kiedy. Z jednej strony dobrze, że tak szybko leci, zwłaszcza jeśli się na coś czeka, bo czas szybko mija, ale z drugiej strony, jeśli by na to popatrzeć z innej perspektywy, to życie przelatuje nam przez palce :(

wtorek, 2 czerwca 2015

Sesja w deszczu...? czemu nie

***

Witajcie moi drodzy :) 

Tak sobie ostatnio mysłałam nad zdjęciami. Jakimi? A no nie słonecznymi ;) 
Bo zazwyczaj robi się zdjęcia przy pięknej pogodzie, bo wiadomo światło, lepsze kolory.. no tak racja. Zdjęcia przy słonecznej pogodzie wychodzą bajecznie, wręcz magicznie jeśli ujęcie jest dobre, kąt pod jakim je się robi i wiele jeszcze innych czynników ma na to wpływ. Ale zdjęcia które robi się w czasie deszczu, czy pochmurnej pogodzie już nie są takie kolorowe. Czemu tak jest? Zastanawialiście się nad tym? 
Wiadomo, że każdy chce mieć piękne fotki, które przywołują wspaniałe wspomnienia, kolorowe, ciepłe.. a co ze zdjęciami deszczowymi? Macie takie? Robiliście kiedyś sesję zdjęciową w deszczu?